5 sie 2016

Dieta niskowęglowodanowa – co jeść na wyjeździe?

Zastanawiasz się nad wyjazdem na urlop, ale nie wiesz jak pogodzić to z dietą niskowęglowodanową? Jeśli tak – świetnie trafiłaś, bo dziś opiszę Ci, co i gdzie można zjeść, aby nie odstąpić od diety niskowęglowodanowej w trakcie wyjazdu czy dłuższego pobytu poza domem.

Ostatnio wybrałam się z przyjaciółką na kilkudniowy wyjazd: na jeden dzień do Warszawy, stamtąd do Trójmiasta, a potem do niej, do Wrocławia (sama jestem z woj. podkarpackiego, więc miałam trochę do przejechania ;-)). Plan był prosty: przez kilka dni poszaleć i niczym się nie przejmować, na kilka dni zapomnieć o wszystkim. Był to całkiem spontaniczny wyjazd; nie miałyśmy nawet zarezerwowanego noclegu (i co za tym idzie – nie miałyśmy kuchni).

Dla kogoś, kto „je wszystko”, kwestia jedzenia poza domem to nie problem – zawsze znajdzie JAKIEŚ miejsce do zjedzenia, może więc podróżować do woli stołując się choćby w fast-foodach. Ale co jeśli odżywiasz się zdrowo, niskowęglowodanowo? Na pozór wydaje się, że może być trudno; jednak nic bardziej mylnego! Zaraz się dowiesz, jak beztrosko cieszyć się wakacjami, a jednocześnie nie odstąpić od diety niskowęglowodanowej.

Wszystko zależy od tego, dokąd jedziesz

Podzieliłam notkę na trzy części, ze względu na miejsce, do którego się wybierasz. Zależnie bowiem od tego, czy jedziesz do dużego czy małego miasta, masz różne możliwości jedzenia.

1. Jeśli masz w pobliżu galerię handlową

Najwygodniej w czasie podróży jest zjeść na mieście, gotowe danie. Większość restauracji/barów serwuje jednak potrawy pełne węglowodanów; wszystko jest albo w panierce, albo z bułką, albo z ziemniakami.
Na szczęście, jakiś czas temu odkryłam idealne miejsce dla siebie. Otóż w niemal każdej większej galerii handlowej jest samoobsługowa restauracja z jedzeniem na wagę. To ona podbiła moje serce. Możesz w niej nałożyć sobie na talerz tylko to, co Ci pasuje. Ja wybieram ulubione rodzaje mięsa i do tego odrobina sosu czy ketchupu. Jak dla mnie, jest to posiłek idealny w czasie podróży: bardzo odżywczy, syty i praktycznie bez węglowodanów. Do tego niedrogi (100 g kosztuje około 3 zł) i możemy oszczędzić czas, bo potrawy są od razu gotowe do zjedzenia. Istnieje również możliwość kupienia na wynos.

Moje śniadanie w restauracji z jedzeniem na wagę: pulpet (choć już więcej bym go nie kupiła), pyszna grillowana karkówka, kurczak polany ketchupem oraz ser feta. Razem: 370 g, 11 zł (ze zniżką studencką)

Będąc w Warszawie, zjadłam śniadanie ze zdjęcia powyżej oraz podobny obiad. Najlepsze było to, że wieczorem mogłam zjeść nawet całą tabliczkę czekolady (z orzechami), a węglowodanów i tak wyszło mi ok. 50 g. Super! Takim sposobem byłam zadowolona podwójnie, bo i niczego mi nie brakowało, i nie odstąpiłam od diety.

2. Jeśli masz w pobliżu tylko sklep spożywczy

Wbrew pozorom, w sklepie spożywczym jest dużo produktów, z których możesz skomponować posiłek bez żadnego przygotowywania. I wcale nie muszą być to rzeczy mało odżywcze. Ja np. w trakcie jednodniowego pobytu nad morzem ani nie miałam dostępu do kuchni, ani nie znalazłam żadnej restauracji z jedzeniem na wagę. „Co ja mam zjeść na śniadanie?!” - nie miałam pojęcia. Nie miałam ochoty na żadne zamawiane danie, z którego połowę musiałabym wyrzucić. Nie znoszę zresztą marnowania jedzenia.
W końcu kupiłam w sklepie cienkie kabanosy (ok. 15 dag) oraz świeżą pełną śmietanę (ale miałam swoją łyżeczkę – bardzo się przydaje na takie wyjazdy).


Na obiad znów zjadłam pyszne kabanosy oraz kulę mozarelli (otwarta kluczami i gryziona jak kanapkę :D). Wygląda na mało, ale najadłam się bardzo.
Każde inne produkty pochodzenia zwierzęcego, które możesz bez problemu otworzyć i zjeść bez przygotowywania też będą dobre. Na deser możesz zjeść mały smakołyk, oczywiście licząc węglowodany. Pamiętaj też, żeby zawsze mieć przy sobie butelkę wody!

3. Jeśli nie masz w pobliżu żadnego sklepu

Jeśli jedziesz do miejsca, w którym na pewno nie ma sklepów (np. na biwak), to po prostu zrób mądre zakupy wcześniej. Tutaj nie sprawdzą się produkty, które trzeba przechowywać w lodówce (chyba, że będziesz miała przenośną). Za to wszelkiego rodzaju konserwy, suszone mięso czy orzechy (na przekąskę) będą jak najbardziej w porządku.
Nie szkodzi, że jedzenie będzie gorszej jakości niż to przygotowane w domu – lepsze takie niż wszystkie inne wysokowęglowodanowe potrawy… i oczywiście lepsze niż rezygnowanie z wyjazdu!

Uwaga! Jeśli jedziesz na wakacje zorganizowane, z pełnym wyżywieniem, to po prostu wybieraj te produkty, które są najbardziej odżywcze (dwie pierwsze grupy). Jeśli coś zawiera węglowodany, to nie szkodzi – staraj się tylko nie przekroczyć 70 g węgl./dzień.

Wybieraj świadomie

Myślą przewodnią tej notki jest to, abyś wybierała świadomie. Niestety, większość ogólnie dostępnych rzeczy jest niezdrowa. Praktycznie wszystko, co oferują do zjedzenia „na szybko” jest naładowane węglowodanami, więc musisz być czujna. Niełatwo od tego uciec. Nie chcę Ci jednak powiedzieć, że nie można od tego uciec.

Stosowanie diety niskowęglowodanowej jest tak naprawdę łatwe w każdym miejscu. Trzeba tylko trochę samozaparcia i chęci. Najtrudniejsze jest się przyzwyczaić i pamiętać, że to Twój świadomy wybór, to Ty decydujesz.

W ogóle zauważyłam, że wszystko jest kwestią nastawienia. Nie wiem, czy pamiętasz jak pisałam kiedyś, że na początku stosowania diety niskowęglowodanowej myślałam, że nie mogę nigdzie pojechać, bo nie wiadomo, co jeść. A teraz jestem już tak przyzwyczajona, że kwestia jedzenia to dla mnie nie problem – zawsze sobie „poradzę”. Zostaje więc tylko zastanowić się, dokąd wyruszyć następnym razem? ;-)