25 lis 2016

Czy ładowanie węglowodanów jest nam potrzebne? - obalamy mit

Interesujesz się dietą niskowęglowodanową, odniosłaś dzięki niej wiele korzyści, jednak wciąż zastanawiasz się jak pogodzić ją z popularnymi ostatnio pomysłami na temat „konieczności” ładowania węglowodanów? Zastanawiasz się, o co tu chodzi i czy naprawdę trzeba tak robić?
Zaraz przedstawię Ci niezbite fakty, które odpowiedzą na wszystkie te nurtujące pytania. Zanim jednak zagłębimy się w szczegóły, mam do Ciebie jedną prośbę: zapomnij o wszystkim, co dotychczas czytałaś na temat potrzeby ładowania węglowodanów… tak będzie najprościej.

Na czym polega ładowanie węglowodanów?

Ładowanie węglowodanów oznacza, że nie jesz ich przez większość czasu, a potem porządnie uzupełniasz ich zapas. Ci, którzy „praktykują” ładowanie węglowodanów, robią to na dwa sposoby:
  1. albo nie jedzą węglowodanów przez większość dnia, a później uzupełniają je w ciągu jednej godziny (zły pomysł), 
  2. albo nie jedzą węglowodanów (lub jedzą ich bardzo mało) przez 5-6 dni, a potem objadają się nimi w weekend (bardzo zły pomysł).
Od obu sposobów lepiej trzymaj się z daleka, jeśli nie chcesz zrujnować swojej
sylwetki i zdrowia.
Niestety, w środkach masowego przekazu krąży wiele teorii na temat potrzeby ładowania węglowodanów. Gdy zaczęłam przeglądać różne strony internetowe, samej włos mi się na głowie jeżył. Było tego sporo… i wiesz co? Chcę ułatwić Ci sprawę jak tylko się da, bo to, co czytałam, przerosło mnie. Setki akapitów na temat czegoś, co nie ma racji bytu i w najlepszym przypadku tylko popsuje Ci sylwetkę.

Jeśli jesz tłuszcz, nie potrzebujesz węglowodanów

Mity na temat potrzeby ładowania węglowodanów można szybko obalić, ponieważ mają jedną poważną wadę. Otóż wielu ludzi nie może zrozumieć, że węglowodany nie są ani jedynym, ani niezbędnym źródłem energii dla człowieka. A właściwie, węglowodany są NAJGORSZYM źródłem energii i wcale nie potrzebujesz ich jeść.

Jeśli przeszłaś na dietę niskowęglowodanową, Twój organizm nauczył się czerpać energię z tłuszczu (mam nadzieję, że nie unikasz tłuszczów zwierzęcych? - to Twoje główne źródło energii na diecie niskowęglowodanowej!). Od tej pory nie będziesz już potrzebować węglowodanów, a Twój organizm będzie z tego powodu perfekcyjnie zadowolony (choć może mu to zająć trochę czasu – objawy).

Właśnie dlatego nie potrzebujesz ładować węglowodanów – bo masz inne, o wiele lepsze, bardziej pożądane przed organizm i zwyczajnie zdrowsze źródło energii. Na tym zdaniu mogłabym właściwie skończyć całą notkę, jednak nie byłabym sobą, gdybym nie rozpisała wszystkiego dokładniej. ;-D

Najwłaściwszym źródłem energii są tłuszcze zwierzęce. Pozwól swojemu organizmowi czerpać garściami z tego najlepszego źródła; on wcale nie potrzebuje węglowodanów!


Ładowanie węglowodanów popsuje Ci efekty

Ładowanie węglowodanów nie jest Ci potrzebne, a co więcej - jest szkodliwe zarówno dla zdrowia, jak i sylwetki. Zjadanie węglowodanów niesie za sobą wydzielanie się insuliny. Im więcej węglowodanów, tym więcej insuliny, która:
  • po pierwsze jest niezwykle toksyczna dla organizmu, 
  • a po drugie blokuje uwalnianie się tłuszczu z komórek tłuszczowych.
Z tego powodu większość zjadanych węglowodanów zawsze zamieniana jest w tkankę tłuszczową (lipogeneza), a co gorsza – przy takim ładowaniu dzieje się to nawet ze zwiększoną siłą!

Błędne koło: 6 dni jesz zdrowo, a siódmego dnia wszystko psujesz

W każdym procesie zachodzącym w naszym organizmie biorą udział enzymy, które mają za zadanie przyspieszyć daną reakcję. Za proces lipogenezy (produkcję tkanki tłuszczowej) również odpowiedzialne są konkretne enzymy "pracujące" wtedy, gdy zjadasz węglowodany .
Oczywiście, gdy jesteś na diecie niskowęglowodanowej i jesz węglowodany normalnie, tj. do maks. 70 g/dzień, to wszystko przebiega prawidłowo - organizm dostaje małą dawkę węglowodanów i nie "szaleje" z produkcją tkanki tłuszczowej. Możesz więc być spokojna. ;-)

Gdybyś jednak wpadła na pomysł ładowania węglowodanów, to sprawy miałyby się nieco gorzej. Otóż naprzemienne jedzenie i niejedzenie węglowodanów prowadzi do poważnego rozregulowania enzymów (z ang. enzyme overshoot*). Ładowanie węglowodanów zwiększa ilość oraz aktywność enzymów przyspieszających nabieranie tkanki tłuszczowej.
Jest to takie błędne koło pt. „usypianie i budzenie enzymów”. Za każdym razem, gdy je „uśpisz” (czyli nie będziesz jadła węglowodanów), a potem gwałtownie „obudzisz” (tj. porządnie naładujesz się węglowodanami) sprawisz, że enzymy te będą pracować jak szalone (nawet 100 razy bardziej agresywnie). W taki sposób większość ładowanych węglowodanów będzie drastycznie zamieniana w tkankę tłuszczową. To tak jakbyś przez 6 dni z całych sił starała się coś osiągnąć, a siódmego dnia wszystko niszczyła. Mówiąc krótko, każde takie Twoje 6 dni wysiłku będzie szło na marne.

Praktykując ładowanie węglowodanów przez dłuższy czas, nabierzesz dużo tkanki tłuszczowej, a potem to się jeszcze na dobre utrwali i będzie naprawdę nieciekawie.
Jak mówi dobitnie dr Greg Ellis: takim sposobem możesz sprawić, że Twoja wątroba zamieni się w fabrykę do przerabiania węglowodanów w tkankę tłuszczową (“fat-making-from-carbohydrate” factory**).
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzie ładują węglowodany, bo są przekonani, że tak trzeba i że to dla nich dobre – a tak naprawdę jest całkowicie odwrotnie…

Nawet sam pomysłodawca przestrzegał przed tym

Pierwotnie ładowanie węglowodanów było sposobem popularnym tylko wśród sportowców. Pewnie niewiele osób wie, że nawet sam pomysłodawca ładowania węglowodanów, dr Jan Karlsson***, ostrzegał przed stosowaniem tego na dłuższą metę (wiedział, że jest to szkodliwe). Mówił, że takie odżywianie jest wskazane tylko na dwa/trzy dni jako uzupełnienie glikogenu (przed zawodami), a nie na co dzień!

Zresztą, zdolność organizmu do robienia zapasów glikogenu i tak jest niewielka (człowiek może zmagazynować nie więcej niż ok. 450 g glikogenu). Reszta zjadanych węglowodanów jest zamieniana… oczywiście w tkankę tłuszczową! (ponieważ organizm człowieka posiada 60 razy większe zapasy na tkankę tłuszczową niż glikogen****). Jak widzisz, lepiej od razu zapomnieć o tym nieciekawym pomyśle ładowania węglowodanów.

Każdy wie, że węglowodany są szkodliwe

Zjadane węglowodany bardzo szybko podnoszą poziom cukru i insuliny we krwi, co jest przyczyną wielu problemów, zarówno zdrowotnych, jak i z sylwetką. Jedzenie węglowodanów wiąże się z okropnym w skutkach procesem glikacji, który krok po kroku niszczy Twój organizm. Węglowodany utrudniają również schudnięcie, ponieważ zjadane, szybko zamieniają się w tkankę tłuszczową. Przez to zwiększają najczęściej apetyt i dzięki temu „ułatwiają” Ci znalezienie się wśród smutnego grona kobiet z nadwagą. To wszystko są fakty, o których być może wcześniej nie słyszałaś.

Najbardziej przykre jest to, że ludzie może i chcieliby zacząć ograniczać węglowodany, ale jednocześnie wciąż kurczowo trzymają się poglądu, że węglowodany są niezbędnym źródłem energii. Skoro Ty już wiesz, że to nieprawda, nic nie stoi na przeszkodzie, abyś przeszła na dietę niskowęglowodanową!

Twój organizm nie potrzebuje węglowodanów w ogóle

Fakty są takie, że Twój organizm WCALE nie potrzebuje węglowodanów, nie potrzebuje ani grama. Nie musisz uzupełniać węglowodanów lub bać się, że jesz ich za mało. Zjadane węglowodany nie są nam potrzebne. Mózg, serce i wszystkie inne narządy potrafią świetnie prosperować bez ani grama zjadanych węglowodanów. Organizm, jeśli będzie potrzebował, wytworzy sobie glukozę z tłuszczu lub białka. Możesz być spokojna o swój poziom cukru we krwi – nie jedząc nawet grama węglowodanów będzie on w idealnym stanie.*****

Oczywiście, nie musisz posuwać się do tak drastycznych kroków, bo wiadomo, że w dzisiejszych czasach wręcz niemożliwe byłoby w ogóle nie jeść węglowodanów. Wystarczy, że zaczniesz ograniczać je stopniowo tak, aby za jakiś czas zatrzymać się na maks. 70 g węgl./dzień. Sprawdź, jak przejść na dietę niskowęglowodanową

Powiem szczerze, że cały mój blog nie miałby sensu, jeśli namawiałabym Cię do stosowania diety niskowęglowodanowej tylko na chwilę. Stosuję dietę niskowęglowodanową już 4 lata i przez ten czas NIGDY nie wpadłam na pomysł, żeby „uzupełnić” węglowodany. Czuję się perfekcyjnie właśnie DZIĘKI temu, dlatego dieta niskowęglowodanowa nie jest na chwilę, a najlepiej na całe życie!

Dieta niskowęglowodanowa – najlepszy sposób na szczupłą sylwetkę

Podsumowując: przekonanie na temat konieczności ładowania węglowodanów wzięło się z mylnego przeświadczenia, że to one są najważniejszym źródłem energii dla człowieka. Będąc na diecie niskowęglowodanowej, Twój organizm czerpie energię z lepszego źródła – tłuszczu (drugim ważnym składnikiem odżywczym jest oczywiście białko). Tłuszcz sam w sobie nie jest szkodliwy – to wszystko wina węglowodanów. Ani tłuszcz, ani białko (przy nieobecności węglowodanów) nie podnoszą poziomu cukru we krwi******. Robią to tylko zjadane węglowodany, dlatego tak ważne jest, abyś zaczęła je ograniczać.

Ograniczając węglowodany do maks. 70 g/dzień, omija Cię wiele przykrych dolegliwości. Stwarzasz też sobie lepsze warunki do utraty wagi, unormowania apetytu oraz pozbycia się nadmiaru tkanki tłuszczowej. Oczywiście, najwięcej z tych korzyści osiągniesz łącząc dobrą dietę (niskowęglowodanową) z regularną aktywnością fizyczną.

* http://www.byebyecarbs.com/the-carbohydrate-addicts-diet-by-the-drs-heller/
** http://byebyecarbs.com/starvation-refeeding-and-metabolic-regulation/ 
*** dr G. Ellis, Net Carb Scam and the Hazards of Carbohydrates, USA 2004  (ch. 5, p. 39: „Dissing Fat and Loving Carbohydrates”)
**** dr G. Ellis, Ultimate Diet Secrets, USA 2002  (ch. 13, p. 252: „How the Low-Carbohydrate Diet Works Metabolically”)
***** http://biblelife.org/myths.htm
****** dr G. Ellis, Ultimate Diet Secrets, USA 2002  (ch. 13, p. 253: „The Science Behind the Fat”)