24 mar 2017

Czy dieta niskowęglowodanowa jest droga?

Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, która skarżyła się na to, że wciąż nie może schudnąć, co chwilę musi zażywać różne leki i że w ogóle wszystko jest nie tak. Zaproponowałam jej przejście na dietę niskowęglowodanową; aby sprawdziła, czy taka zmiana odżywiania pomogłaby rozwiązać jej problem. W końcu ja jestem bardzo zadowolona: nie mam problemów z wagą, mam dużo energii i już dawno nie byłam u lekarza. Jednak jej odpowiedź nieco mnie zdziwiła. Powiedziała, że może i chciałaby spróbować, ale to dla niej za drogie, nie ma tyle pieniędzy, jest studentką itd.
Odpowiedziałam jej na to: „a myślisz, że ja jestem bogaczem?”.

W dzisiejszej notce przedstawię Ci kilka argumentów świadczących o tym, że będąc na diecie niskowęglowodanowej wcale nie musisz wydawać więcej pieniędzy niż dotychczas. Przygotowałam też porównanie, ile może kosztować Cię miesięcznie żywność, zależnie od rodzaju stosowanej diety. Wyniki mogą Cię zdziwić!

8 powodów, dla których dieta niskowęglowodanowa nie musi być droga

Dieta niskowęglowodanowa rzeczywiście może kojarzyć się z kupowaniem drogich wykwintnych mięs, serów itd., ale żeby postawić jasne wnioski, trzeba spojrzeć na temat szerzej. Przedstawiam 8 argumentów za tym, że dieta niskowęglowodanowa wcale nie musi być droga:

1. Wymieniasz jedno jedzenie na drugie

Niektórym wydaje się, że zmieniając dietę będą musieli kupować to, co teraz jedzą PLUS nowe produkty. Przyzwyczajenie do tego, co znane jest tak silne, że tworzy nam się taka dziwna iluzja… ;-) A przecież zaczynając odżywiać się inaczej, zamieniasz jedne zakupy na drugie, więc Twój koszyk nadal będzie miał podobną wielkość (a może nawet i mniejszą, bo przestaniesz kupować produkty, które potrafią w mgnieniu oka zapełnić cały koszyk, jak np. płatki śniadaniowe, kapusta, czy arbuz :D).

2. Jesz stosunkowo mniej

Dieta niskowęglowodanowa najczęściej zmniejsza apetyt i sprawia, że samoistnie zaczynasz jeść mniej. Oczywiście, ziemniaki na obiad są tańsze od mięsa, ale to drugie jest o wiele bardziej odżywcze. Porządnym stekiem na pewno najesz się na dłużej niż frytkami. Patrząc więc z szerszej perspektywy, może i będziesz kupować droższe produkty, ale mniej, niż gdybyś miała najeść się innymi, stosunkowo tańszymi.
Jemy po to, aby zaspokoić głód, a dieta niskowęglowodanowa pozwala zaspokoić głód najmniejszą ilością jedzenia.

Jedząc warzywa i owoce możesz szybko zapełnić swój żołądek, ale nadal nie będziesz czuła się naprawdę najedzona

3. Oszczędzasz na napojach

Najlepszym napojem jest zawsze zwykła woda. Przed przejściem na dietę niskowęglowodanową nie interesowało mnie żadne zdrowe odżywianie, więc niemal codziennie piłam colę, czy soki (których szklanka zawiera 4-5 łyżeczek cukru). Jakby się tak zastanowić, to musiałam wydawać na nie codziennie ok. 2-3 razy więcej niż na wodę.
Mamy to szczęście, że w naszym kraju woda jest tańsza od wszystkich innych napojów (w przeciwieństwie np. do Meksyku, w którym butelka wody jest droższa od butelki coca-coli!), pijąc więc wodę korzystasz podwójnie: oszczędzasz zarówno zdrowie, jak i pieniądze.


4. Jeśli dobrze zaplanujesz zakupy, to nie wydasz dużo

W sklepie możemy znaleźć dziesiątki rodzajów tego samego produktu, a przecież nie musisz kupować tych najdroższych.
Po pierwsze, np. za 15 dag sera możesz zapłacić 3 zł lub dwa razy więcej. Kupując gotowe porcje mięsa na tacce również możesz przepłacić: np. kilogram pokrojonego i ładnie zapakowanego schabu kosztuje 20 zł, a tego samego kupowanego w sklepie mięsnym - ok. 15 zł. Warto zatem kupować mięso pakowane przy Tobie, niż takie gotowe na tacce.
Po drugie zaś, wiele produktów zawierających naprawdę wartościowe składniki odżywcze jest w śmiesznie niskich cenach: kości na rosół (zawierające cenny kolagen), wątróbka (bogata w białko, żelazo, cynk i wit. B), czy flaki (kolagen, żelazo, wapń oraz wit. B). Spróbuj się z nimi zaprzyjaźnić, a Twój organizm i portfel na pewno Ci za to podziękują.

5. Nie kupujesz warzyw i owoców, a te zimą zawsze są droższe

W okresie zimowym, gdy owoce i warzywa są importowane z cieplejszych krajów, ceny wzrastają. Np. ogórki: w lecie kosztują ok. 4-5 zł/kg, a w zimie nawet 12-13 zł., tak samo sałata, której cena w zimie wzrasta niemal dwukrotnie. Świetnym przykładem są również truskawki – w lecie cena wynosi ok. 6zł/kg, a w zimie nawet… 30 zł/kg!
Na szczęście, dieta niskowęglowodanowa oparta jest na produktach pochodzenia zwierzęcego, więc nie musisz chodzić do warzywniaka. Tym samym omija Cię szok związany ze wzrostem cen zimą.

Na każdej diecie można wydawać więcej niż się powinno – wszystko zależy od organizacji. Jednak będąc na diecie innej niż niskowęglowodanowa łatwiej jest niezauważenie opróżnić swoje kieszenie!

6. Oszczędzasz, bo nie kupujesz produktów organicznych

Ostatnio jest „moda” na produkty organiczne. Organiczne owoce, warzywa, jaja, sery, mięso itd., za które musisz zapłacić dwa razy więcej niż za „zwykłe” produkty. Pewnie Cię zaskoczę, że, według wielu badań, żywność organiczna wcale nie jest zdrowsza od tej produkowanej metodami tradycyjnymi. W zasadzie jest zupełnie odwrotnie.

Żywność organiczna to taka, która (z definicji) produkowana jest bez użycia nawozów sztucznych oraz pestycydów. Sęk w tym, że stosowany nawóz naturalny (czyli gnój) jest siedliskiem niebezpiecznych bakterii, które w sposób niekontrolowany przedostają się do żywności. Ludzie jedzący produkty organiczne są narażeni na zatrucie bakteriami E.coli nawet osiem razy bardziej niż ci jedzący żywność nieorganiczną!*

Poza tym żywność organiczna jest nawet gorsza w smaku. Pamiętam, jak niedawno, gdy byłam u rodziny w Anglii, kupiłam sobie plastry boczku, żeby przygotować z nich bekon. Moja siostra była zaskoczona, że kupiłam „jakiś tam boczek, zamiast lepszego organicznego”. Chciała dla mnie dobrze, więc na drugi dzień kupiła mi boczek organiczny. Przysmażyłam go sobie tak samo, jak ten wcześniejszy, ale… nie wierzyłam, że był aż tak niedobry! Ten „zwykły” boczek smakował mi o wiele bardziej niż ten organiczny (lepszy smak i przede wszystkim zapach, naprawdę!). Ten nieorganiczny mogłabym jeść cały czas, a tego drugiego nigdy bym już nie kupiła, nawet gdyby nie był taki drogi. Nie warto zatem przepłacać.

7. Oszczędzasz na suplementach diety

Suplementy stanowią kolejną długą listę produktów, na której można zaoszczędzić nie małe pieniądze. Wyobraź sobie, że ja w ogóle nie kupuję: leków, suplementów diety, odżywek białkowych itp. To oznacza, że nie potrzebuję pomocy ani ze strony przemysłu farmaceutycznego (z której korzysta niemal każdy człowiek na Ziemi), bo nic mi nie dolega i moja dieta pokrywa zapotrzebowanie na niezbędne składniki odżywcze, witaminy i minerały oraz nie potrzebuję pomocy ze strony przemysłu sportowego, bo mogę bez żadnych wspomagaczy mieć całkiem niezłe wyniki (tj. niski poziom tkanki tłuszczowej i wysoki mięśniowej).

Na innej diecie (ubogiej w składniki odżywcze), trzeba zażywać różne specyfiki, tabletki, koktajle odżywcze itd., a u mnie tego nie zobaczysz. Jakby się tak zastanowić, jest to spora oszczędność (wyliczyłam, że osoba może wydawać miesięcznie nawet 150 zł na wszystkie te dodatki – pisałam o tym ostatnio w notce o suplementach).


8. W niektórych miejscach możesz zapłacić za mięso mniej niż za ziemniaki

Może zdarzyć się i tak, że czasem dieta niskowęglowodanowa jest nawet tańsza! Np. jakiś czas temu jadłam z koleżanką w restauracji z jedzeniem na wagę: ona wzięła frytki, a ja cielęcinę. Wydałyśmy podobną ilość pieniędzy, ale przecież ja kupiłam danie, za które powinnam zapłacić przynajmniej trzy razy więcej!
Oczywiście, nie polecam jeść w takich miejscach zbyt często, ale jeśli Ci się zdarzy, że musisz zjeść na mieście, to tam możesz sporo zaoszczędzić (restauracja z jedzeniem na wagę jest w większości galerii handlowych).


Trzy różne diety – porównujemy koszty

Aby nie być gołosłowną, zestawiłam ze sobą trzy jadłospisy – jeden na typowej diecie, drugi na tzw. zbilansowanej, a trzeci na diecie niskowęglowodanowej. Sprawdźmy, ile kosztuje odżywianie na każdej z nich.
Wielkości posiłków ustaliłam na podstawie swojego dziennego spożycia, ale uwaga: nie na każdej diecie można najeść się taką samą ilością kalorii (wartości podane w nawiasach). Zobaczmy, ile wydawałam kiedyś, ile wydaję teraz, a ile wydawałabym na innej diecie. (Na wszystkich dietach pominęłam koszty związane z piciem wody.)


1. „Typowe odżywianie” (2600 kcal)

Czyli sposób odżywiania większości ludzi (jadłam tak przez całe życie, przed przejściem na dietę niskowęglowodanową). Wtedy, aby się najeść, potrzebowałam ok. 300 kcal więcej niż teraz.
  • Płatki kukurydziane z mlekiem – 1,60 zł
  • Dwie kajzerki z masłem, serem i szynką – 2,60 zł
  • Pierogi ruskie domowej roboty (ok. 15 szt.) - 3,00 zł
  • Budyń czekoladowy (porcja**) – 1,10 zł
  • Trzy kromki chleba z serem i ketchupem – 1,40 zł
Razem: 9,70 zł
Miesięcznie: 291 zł
Osoby odżywiające się w ten sposób piją też zazwyczaj napoje gazowane, których nie włączyłam do jadłospisu (puszka coca-coli kosztuje ponad 2 zł).


2. Dieta tzw. zbilansowana (2200 kcal)

Czyli taka, na której nigdy nie byłam i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie być. Będąc na takiej diecie nie sposób jest jeść dużo kalorii. Dieta ta opiera się na wielkich objętościowo warzywach i owocach, przez co szybko daje uczucie pełności, jednocześnie nie dostarczając zbyt wielu cennych składników odżywczych.

Osoby na takiej diecie lubią kupować żywność organiczną, ale do obliczeń użyłam cen zwykłych produktów. Ze względu na dużą ilość spożywanych owoców i warzyw, obliczyłam ile potrawy te
kosztują latem, a ile zimą (zimą – ceny podane w nawiasach).
  • Owsianka z bananem, malinami i orzechami – 4,10 zł (zimą – 10,80 zł)
  • Kanapki z serkiem wiejskim, rzodkiewką, ogórkiem i sałatą – 2,70 zł
    (3,80 zł)
  • Zupa krem z brokułów – 2,20 zł (2,30 zł)
  • Ryż z piersią kurczaka i warzywami z patelni – 5,70 zł (5,70 zł)
  • Sałatka owocowa (brzoskwinia, mandarynka, pół kiwi) z orzechami i jogurtem greckim – 4,70 zł (4,90 zł)
Razem: 19,40 zł (zimą – 27,50 zł)
Miesięcznie: 582 zł (zimą – 825 zł!)
Osoby na takiej diecie piją również soki, których nie wliczyłam, choć jest to dodatkowy koszt rzędu 2-3 zł dziennie. Zazwyczaj stosują też suplementy diety, więc to nie koniec wydatków.

3. Dieta niskowęglowodanowa (2300 kcal)

Czyli taka, na której jestem od 5 lat. Odżywiając się w ten sposób jestem w pełni najedzona i zadowolona jedząc tylko trzy posiłki dziennie. Zjadam ok. 2300 kcal i taką samą ilość spalam – to oznacza, że moja waga pozostaje bez zmian. A oto mój przykładowy jadłospis:
  • Omlet z szynką, serem żółtym i ketchupem – 4,10 zł
  • Duszona karkówka (300 g) podana z serkiem pleśniowym – 5,50 zł
  • Lody czekoladowe (porcja) – 2,00 zł
Razem: 11,60 zł
Miesięcznie: 347 zł
Do tego sposobu odżywiania nie doliczam żadnych napojów, ani soków. Nie zażywam też suplementów itp., więc ostateczny koszt diety pozostaje bez zmian.


Każdy kupuje jedzenie

Podsumowując, koszty odżywiania na „zwykłej” diecie są zbliżone do kosztów związanych z dietą niskowęglowodanową. Ceny diety opartej na produktach roślinnych są zaś ogromne: wybierając dietę tzw. zbilansowaną musiałabyś wydawać dziennie prawie dwa razy więcej niż na diecie niskowęglowodanowej (a w zimie nawet trzy razy więcej!). Dieta niskowęglowodanowa jest tańsza, a poza tym da Ci więcej korzyści.

Brak pieniędzy nie może być już Twoją wymówką na niezdrowe odżywianie. Każdy musi jeść i każdy wydaje pieniądze na jedzenie (mówi się, że wydatki na żywność stanowią ok. 20-25% wydatków statystycznego Polaka). Skoro i tak wydajesz pieniądze, to nie lepiej przeznaczać je na jedzenie, które zapewni Ci różne korzyści? Wybór należy do Ciebie.

* http://www.biblelife.org/organic.htm
** W obliczaniu porcji produktów bardzo przydała mi się strona www.ilewazy.pl