11 sie 2017

Mit o ujemnych kaloriach – czyli 7 razy nie dla diet warzywno-owocowych

Latem szczególnie wiele osób interesuje się dietami opartymi na warzywach i owocach. Do jednej z nich zaliczamy tzw. dietę ujemnych kalorii. Czym są ujemne kalorie, gdzie je znajdziesz i, co najważniejsze, dlaczego nigdy nie powinnaś ulec modzie bezkrytycznego jedzenia warzyw i owoców – dowiesz się w dzisiejszej notce.

Czym są ujemne kalorie?

Ujemne kalorie to takie, na których przyswojenie organizm zużywa więcej energii niż one same dostarczają.
Podobno zjadając np. 100 g selera naciowego dostarczasz do organizmu 10 kcal, a spalasz podczas jego trawienia prawie 100 kcal, co daje Ci deficyt 90 kcal. Idąc takim tokiem myślenia: jeśli zjesz 1 kg selera, to magicznym sposobem stracisz aż 900 kcal!
W ten sposób możesz podobno tracić na wadze aż 3 kg tygodniowo. Wow!

Gdzie zawarte są ujemne kalorie?

Ujemne kalorie zawarte są w niskokalorycznych, wysokobłonnikowych warzywach i owocach, szczególnie takich jak: wspomniany już seler, sałata, brokuły, kapusta, arbuz, grejpfrut, cytryna, czy jabłko.
Termin ujemnych kalorii obejmuje też jedzenie potraw na zimno (lody, chłodniki) oraz picie mrożonych napojów (woda, kawa, herbata).

Na czym polega magia?

Sekret ujemnych kalorii tkwi m.in. w błonniku, który jest nieprzyswajalny przez organizm i, jak pewnie pamiętasz, hamuje przyswajanie składników odżywczych z pożywienia – tym samym sprawia, że do organizmu dostaje się mniej kalorii. Ponadto wysokobłonnikowe warzywa i owoce są trudne do strawienia, dlatego organizm musi się trochę wysilić, by je „przerobić” (a to wymaga spalenia dodatkowych kalorii).

W jedzeniu zimnego magia polega zaś na tym, że organizm musi ogrzać spożywany produkt do temperatury ciała, co również wymaga zużycia dodatkowej energii (wg właśnie tej opinii warto jeść lody, chłodniki albo pić zimną wodę).

Wszystko to brzmi świetnie, ale ani jeden, ani drugi sposób nie jest tak naprawdę skuteczny (o czym przekonasz się za chwilę).

7 razy nie dla ujemnych kalorii

Gdy przeczytałam o ujemnych kaloriach na pewnej stronie, myślałam, że to żart... A jednak - niektórzy wierzą, że dzięki jedzeniu odpowiednich produktów można (siedząc wygodnie przy stole) spalać więcej kalorii niż ćwicząc godzinami na siłowni.
Niestety, w rzeczywistości można doszukać się wielu argumentów przemawiających za tym, że ujemne kalorie nie mają sensu. Oto 7 z nich:

1. Uważaj, bo niedługo znikniesz!

Tak się zastanawiam: ujemne kalorie zawarte są podobno np. w selerze. Jedząc więc seler nie dość, że praktycznie nie dostarczysz do organizmu żadnych kalorii, to jeszcze zużyjesz dodatkową energię na strawienie tego selera. Hmm czy to oznacza, że jedząc same warzywa i owoce z ujemnymi kaloriami niedługo znikniesz?! Myślałam, że nie można jeść mniej niż zero, a jednak się myliłam! Na Twoim miejscu bym uważała, bo któregoś dnia na takiej diecie może się okazać, że umarłaś z głodu!

2. Nie istnieje coś takiego jak ujemna wartość energetyczna

A tak serio… najważniejszy problem z ujemnymi kaloriami jest taki, że one właściwie nie istnieją. Mimo iż zyskują coraz większą popularność wśród dietetyków, nie ma żadnych dowodów naukowych potwierdzających, że jakikolwiek produkt jest kalorycznie ujemny.
Oczywiście, zawsze gdy zjadasz jakikolwiek produkt, Twój organizm zużywa energię (kalorie) na jego strawienie, wchłonięcie oraz wydalenie. Ilość tych kalorii jest jednak zazwyczaj znikoma w porównaniu z ilością kalorii, którą dany produkt dostarcza.

Zresztą, nie istnieje coś takiego jak ujemna wartość energetyczna. Energia to wielkość skalarna, podobnie jak np. długość, czy pole powierzchni – tak jak nie możesz powiedzieć, że Twoje biurko ma minus 50 cm długości, tak samo nie ma czegoś takiego jak minus 50 kalorii.

Ponadto okazuje się, że seler (najbardziej znany z posiadania ujemnych kalorii) tak naprawdę nie powoduje ubytku energii! 100 g selera dostarcza 10 kcal, a do jego strawienia organizm zużywa tylko pół jednej kalorii (o,5 kcal!), a nie, jak niektórzy twierdzą, 100 kcal! Swoją drogą staranne żucie selera zdaje się być wyczerpującym zajęciem, jednak podczas tej czynności spalasz taką samą ilość kalorii, co podczas obserwowania, jak rośnie trawa. :D

Diety oparte na „ujemnych kaloriach” nie mają więc prawa bytu. Oczywiście, jedzenie samych warzyw i owoców najczęściej powoduje utratę wagi, ponieważ (przez obecność błonnika) wypełniają one żołądek po brzegi i dają uczucie sytości, nie dostarczając do organizmu prawie żadnych kalorii (mała gęstość energii). O wadze decyduje bilans kaloryczny, więc rzeczywiście nie jedząc za dużo kalorii chudniesz. Nie jest to jednak tak ładne chudnięcie, jak byś tego chciała (patrz punkt 6).

3. Nawet jeśli istnieją ujemne kalorie… to nawet tego nie poczujesz

Nawet jeśli ujemne kalorie naprawdę istnieją, to praktycznie nie zauważysz ich działania.
  • Nawet gdybyś spalała więcej kalorii niż dostarczała jedząc seler, to powiedz: ile byłabyś w stanie go zjeść? Ile można by żyć jedząc sam seler, sałatę, czy jabłka? Już to proste pytanie nasuwa smutną odpowiedź, że nici z działania ujemnych kalorii…
  • A chłodne napoje? - Woda ma zero kalorii, a woda zimna rzeczywiście ma „ujemne kalorie”, ponieważ organizm musi podgrzać ją do temperatury ciała. Jeśli jednak chciałabyś schudnąć dzięki piciu zimnej wody, to lepiej od razu o tym zapomnij. Picie 5-6 lodowatych szklanek wody dziennie spowoduje spalenie… 10 dodatkowych kalorii (co wymagałoby roku, abyś straciła na wadze niecałe pół kg)!*
Nic nie ma za darmo i to się chyba nigdy nie zmieni...
Picie aż 6 szklanek lodowatej wody pomogłoby Ci spalić zawrotne 10 kcal dziennie (tyle samo co podczas zrobienia ok. 300 kroków)

4. Jedząc głównie warzywa i owoce możesz narazić się na poważne niedobory

No dobrze, załóżmy, że jesteś naprawdę zaparta i będziesz odżywiała się samymi warzywami i owocami. Załóżmy, że na śniadanie zjesz kilogram jabłek, na obiad kilogram selera, a na kolację 5 głów sałaty. Pewnie straciłabyś sporo na wadze, ALE niestety, taka „dieta” w krótkim czasie popsułaby nie tylko Twoje samopoczucie, ale i zdrowie. Braki pełnowartościowego białka, tłuszczu, witamin (szczególnie z grupy B) i minerałów (wapnia, żelaza i in.) szybko dałyby o sobie znać w postaci m.in. brzydszej cery, braku sił, bólu mięśni i wielu innych problemów.

Nawet na stronach, na których promuje się dietę ujemnych kalorii widnieje wyjaśnienie, że jest ona niebezpieczna na dłuższą metę (pytanie więc po co w ogóle ją polecać?).
Odżywiając się głównie warzywami i owocami naraziłabyś się na poważne niedobory składników odżywczych, które są niezbędne do utrzymania pełni zdrowia i sił

Jedzenie dużych ilości produktów roślinnych w ogóle nie jest dobrym pomysłem. Załóżmy, że zjadasz np. stek z ogromną ilością surówki: błonnik zawarty w surówce sprawia, że nie przyswajasz wszystkich zjedzonych kalorii. Brzmi pięknie, ale uwierz mi: nie chcesz, żeby błonnik blokował wchłanianie kalorii, bo po drodze okrada Cię też z ważnych dla zdrowia składników odżywczych zawartych w steku.
W jedzeniu roślin lepiej zachowaj więc umiar (jeden pomidorek, czy ogórek do obiadu będzie lepszy niż pół talerza surówki).

5. Twój organizm nie chce być okradany z energii

Jakby się tak zastanowić, to dzięki „ujemnym kaloriom” zawartym w warzywach i owocach można śmiało zauważyć, że jedzenie produktów bogatych w błonnik mija się z celem. Wyobraź sobie, że jesteś samochodem i, aby „działać”, potrzebujesz paliwa: wolisz coś, co dostarczy Ci konkretnej energii, czy może coś co Ci ją jeszcze zabierze? Nikt nie chce być okradany, a właśnie tak musi czuć się Twój organizm, kiedy dostarczasz mu produkty, które zabierają jego własne zasoby… (To tak jakbyś pojechała zatankować i im więcej nalewałabyś benzyny do baku, tym byłoby w nim mniej paliwa!).

Dla Ciebie priorytetem jest waga, a dla Twojego organizmu ekonomiczne gospodarowanie dostępnymi zasobami, dlatego na pewno nie spodobałby mu się pomysł na wpuszczenie do siebie produktów okradających go z energii. Już ze względu na dobro Twojego organizmu lepiej zapomnij o „ujemnych kaloriach”.

6. Jeśli schudniesz, będzie to głównie woda, a nie tkanka tłuszczowa

Niektórzy uważają, że utrata tych 3 kg/tydzień to spadek głównie tkanki tłuszczowej, jednak nic bardziej mylnego! Na tak szybki ubytek wagi składa się głównie utrata wody, dopiero w dalszej kolejności tkanki tłuszczowej, a także niestety mięśniowej.

7. Możesz spodziewać się efektu jo-jo

Głodówka oraz prawie-głodówka (czyli jedzenie samych warzyw i owoców) praktycznie zawsze prowadzi do efektu jo-jo. Nagłe głodzenie organizmu nie może skończyć się inaczej niż wzmożonym apetytem, a co za tym idzie - szybkim powrotem do wcześniejszej wagi, a nawet dodatkowym przytyciem.

Jak zdrowo i skutecznie schudnąć?

Ani głodówka, ani tym bardziej jedzenie ujemnych kalorii nie dadzą Ci oczekiwanych rezultatów. Pewnie interesuje Cię, jak schudnąć NAPRAWDĘ, skutecznie i tanim kosztem. Jeśli tak – najlepiej połącz regularną aktywność fizyczną z dietą niskowęglowodanową. Dzięki takiemu połączeniu będziesz miała mniejszy apetyt, ładniejszą sylwetkę i lepsze samopoczucie. Wtedy pomysły o „ujemnych kaloriach” będziesz czytała jako dobry żart na poprawę humoru! :D

* https://en.wikipedia.org/wiki/Negative-calorie_food