8 wrz 2017

Czy i co warto jeść w McDonald's?

Zgadnij co to: niby nikt nie chce tam jeść, a jednak każdemu na myśl o tym miejscu przypominają się czasy dzieciństwa – McDonald's. Mnie to słowo nie kojarzy się zbyt dobrze, bo to przez nie wpadłam kiedyś w pułapkę nałogowego jedzenia fast foodów.

Zaraz opowiem Ci moją krótką historię z morałem, a oprócz tego dowiesz się, jaki jest prawdziwy skład produktów z McDonald's (być może zaskoczę Cię mówiąc, że jedzenie w McDonald's wcale nie jest tak tłuste, jak większości z nas się wydaje… zawiera jednak składnik, który sprawia, że to TY możesz stać się tłusta).
Podpowiem Ci też co zamówić, gdybyś, chcąc nie chcąc, wybrała się tam ze znajomymi.

McDonald's – wspomnienia z dzieciństwa

Gdy byłam mała, zatrzymanie się lub chociaż spojrzenie na logo McDonald's było niemalże spełnieniem marzeń. Jednak, jak się okazuje, nie wszystkie marzenia powinny się spełniać. :D Opowiem Ci moją historię z dzieciństwa:

Jak przytyłam w 10 dni

Pamiętam, gdy pierwszy raz pojechałam na dłużej za granicę i miało ziścić się to, o czym marzy każde dziecko - czyli słodycze i jedzenie w McDonald's bez ograniczeń. Miałam ok. 10 lat i w czasie ferii pojechałam na 10 dni do Londynu, do siostry. Ten wyjazd był dla mnie czymś niesamowitym: nie dość, że wielkie miasto, wszędzie coś się dzieje, tłumy ludzi i mnóstwo atrakcji wokół, to jeszcze… na dosłownie każdym rogu McDonald's (albo coś podobnego).

Jakby tego było mało, w angielskich sklepach większość rzeczy sprzedawanych jest w rozmiarze MEGA. Po co kupować jedną paczkę chipsów, skoro pięć bardziej się opłaca? - I takim sposobem jadłam codziennie kilka paczek chipsów, ciastek i stołowałam się w McDonald's, popijając wszystko oczywiście colą. Byłam w siódmym niebie, jednak do czasu, gdy… 10 dni minęło i wróciłam do domu. Moja mama do dziś wspomina, że nie mogła mnie poznać, gdy wysiadałam z autokaru: mówi, że „spuchłam” na twarzy i w ogóle cała byłam większa. To właśnie wtedy okazało się, że już nie jestem taka chudziutka jak kiedyś… (Ale oczywiście zaczęło mi to przeszkadzać kilka lat później, bo w wieku 10 lat raczej żadne dziecko nie myśli jeszcze o swoim wyglądzie; przynajmniej ja nie myślałam :D).

I jak schudłam dopiero parę lat później

Taka „pulchna” byłam przez całe czasy gimnazjum, aż do drugiej klasy liceum. To właśnie w liceum poznałam mojego obecnego chłopaka i dzięki niemu przeszłam na dietę niskowęglowodanową. Dopiero wtedy moja twarz zrobiła się chudsza jak kiedyś i pozbyłam się tych kilku zbędnych kilogramów (głównie nadmiaru tkanki tłuszczowej i wody), których wcześniej nie udało mi się zgubić (zobacz zdjęcia przed i po).

Piszę Ci o tym dlatego, że przechodząc na dietę niskowęglowodanową nawet nie musiałam się za bardzo starać, aby schudnąć – po prostu zrobiło mi się to „samo” - bo takie odżywianie zmniejsza apetyt, dodaje energii itd., więc jeśli ja miałam do zrzucenia tylko kilka kg, to nie musiałam się za bardzo wysilać. Jeśli Ty masz do zrzucenia więcej, to i tak dieta niskowęglowodanowa pozwoli Ci schudnąć jak najmniejszym kosztem.

Dzięki diecie niskowęglowodanowej wróciłam do swojego wcześniejszego wyglądu

Dopiero będąc na diecie niskowęglowodanowej z czasem wróciłam do swojego bardziej korzystnego wyglądu z dzieciństwa. Wygrzebałam nawet swoje stare zdjęcia, aby Ci to pokazać. Przyjrzyj się, jak wyglądałam w tych trzech okresach życia:
  1. Na pierwszym zdjęciu: jak normalne ładne dziecko.
  2. Na drugim: mniej korzystnie, bardziej pulchna po diecie „fast-foodowej”. Od tego czasu odżywiałam się gorzej (bardziej lubiłam bułki i makaron niż mięso, czy jajka, a najchętniej na okrągło zajadałabym się pizzą i ciastkami), więc nie wyglądałam za dobrze.
  3. Na trzecim: aktualne zdjęcie, od pięciu lat jestem na diecie niskowęglowodanowej i mam wrażenie, że znów wyglądam jak kiedyś (widzisz zdjęcia nr 1 i 3? - tylko na nich jestem do siebie podobna!).
Przez zajadanie się fast-foodami, chipsami i picie coli zmieniłam się nie do poznania (zdj.1-2). Dopiero po przejściu na dietę niskowęglowodanową wróciłam do swojego bardziej korzystnego wyglądu z dzieciństwa (3). Teraz już wiem, że nie warto bez pamięci zakochiwać się w jedzeniu!

McDonald's - jedzenie pełne… węglowodanów

Jak widzisz, ja nie mam miłych wspomnień z McDonald's i wątpię, żeby ktokolwiek miał. Co jednak ciekawe, na ogół ludziom wydaje się, że jedzenie w McDonald's jest przede wszystkim tłuste. A tymczasem, gdy przeanalizowałam tabele z wartościami odżywczymi*, okazuje się, że w przeważającej liczbie potraw znajdziesz najwięcej... węglowodanów! Tak, tak – tych węglowodanów, które bardzo łatwo zamieniają się w Twoim organizmie w prawdziwy tłuszcz (tkankę tłuszczową) i które zwiększają apetyt, torując Ci prostą drogę do przytycia.
Dla przykładu:
  • Jeden hamburger ma średnio 9 g tłuszczu i aż 30 g węglowodanów;
  • Frytki małe – 12 g tłuszczu, 29 g węglowodanów;
  • Kurczak panierowany – 10 g tłuszczu, 12 g węglowodanów;
  • Nawet Big Mac Bacon ma mniej tłuszczu (28 g) niż węglowodanów (42 g)!

Jedzenie w McDonald's nie zawiera za dużo tłuszczu, a węglowodany, które bardzo łatwo zamieniają się w Twoim organizmie właśnie w tkankę tłuszczową

Bułki, ziemniaki, panierka – to przede wszystkim za ich sprawą jedzenie w McDonald's jest pełne węglowodanów.

… oraz substancji dodatkowych (konserwantów, polepszaczy smaku itd.)

Trudno jest wyprodukować jedzenie, które na całym świecie będzie identyczne; chyba, że zastosuje się naprawdę pokaźną listę konserwantów, substancji poprawiających smak, zapach itp. Niestety, pewnie sama nie raz słyszałaś, że hamburgery mają tyle dodatków chemicznych, że mogłyby leżeć LATAMI i nic by się im nie stało** (a ile czasu Twój domowy burger zachowa świeżość – dzień, dwa?).
Dla Ciebie oznacza to jedno: zamawiając zestaw w McDonald's zjadłabyś nie tylko duże ilości węglowodanów, ale też substancji chemicznych, które, jak by nie patrzeć, na pewno nie mają pozytywnego wpływu na nasz organizm.

Dieta niskowęglowodanowa a McDonald's – co ewentualnie zamówić?

W McDonald's miło jest posiedzieć, jest miły nastrój i gra przyjemna muzyka, ale uwierz mi, że nie warto w nim za dużo jeść.
Po przeanalizowaniu wszystkich tabelek (uff) z wartościami odżywczymi produktów oferowanych w McDonald’s, nie znalazłam zestawu, który mogłabyś zamówić będąc na diecie niskowęglowodanowej. Jedyne co mogłabyś zrobić, w ramach ewentualnego wyjścia ze znajomymi, to zamówić hamburgera i nie zjeść po prostu bułki. Do picia bez problemu kupisz wodę, herbatę lub espresso/kawę czarną z mlekiem/bitą śmietaną.

Taki „zestaw” bez bułki nie ma praktycznie węglowodanów. Swoją drogą, po przeanalizowaniu całej tabeli z wartościami odżywczymi, nie znalazłam żadnej informacji na temat składu bułki. Z tego wynika, że po pierwsze nie możesz zamówić niczego bez bułki, a po drugie… nie wiadomo nawet jaki jest jej skład (chyba, że coś przeoczyłam, ale wątpię, bo siedziałam nad tym naprawdę długo). Jedyne, co wywnioskowałam to, że bułka ma ok. 30 g węglowodanów.

Jedząc hamburgera bez bułki zaoszczędzisz ok. 30 g węglowodanów. Jest też taka opcja (zamawiając np. „WieśMac'a”), że możesz dobrać sobie do niego niskowęglowodanowe dodatki typu: drugi burger, bekon, czy ser ementaler

No więc… jeśli Twoi znajomi wymyślą spontaniczne wyjście do McDonald’s, to nie będziesz musiała od nich odstawać i bez wyrzutów sumienia zamówisz sobie takie niegroźne „danie”. Oczywiście, oby takie wyjścia nie zdarzały się zbyt często, bo sama dobrze wiesz, że jedzenie w McDonald’s nie należy do najwartościowszych. Gdybyś się jednak tam znalazła, pamiętaj, że nie jesteś skazana na posępne siedzenie wśród wesołych zjadaczy hamburgerów. A jeśli nie chcesz nic jeść, to najlepiej zamów sobie po prostu kawę.
Jedyne, co możesz bez obaw zamówić w McDonald's to kawa czarna, z mlekiem/śmietanką (bez cukru, choć masz wybór białego lub brązowego)

McDonald's to tylko symbol

Podsumowując; lepiej nie jeść w McDonald's i wcale nie chodzi o to konkretne miejsce, bo ono jest tylko symbolem „złego” odżywiania (zresztą jednym z wielu). Gdy raz sobie pofolgujesz, możesz pomyśleć, że wszystko Ci wolno i na dobre wpadniesz w nałóg jedzenia „śmieciowych” przekąsek. Takim sposobem łatwo w mgnieniu oka nabrać dodatkowych kilogramów, których już nie tak samo łatwo się pozbyć.

Dzięki diecie niskowęglowodanowej możesz zmienić swoje złe nawyki

Widzisz, ja potrafiłam po 10 dniach stołowania się w McDonald's uzależnić się od takiego jedzenia na lata. To sprawiło, że zmieniłam się nie do poznania, a do swojego wcześniejszego wyglądu udało mi się wrócić dopiero dzięki ograniczaniu węglowodanów.

Lepiej zapomnieć o jedzeniu fast-foodów… Oczywiście, burgery wołowe są super, zresztą sama uwielbiam je jeść (bo mięso to podstawa mojej diety), ALE nie tak przetworzone i nie z bułką ani frytkami. Najlepiej sprawdź, jak przejść na moją wersję diety niskowęglowodanowej, a po jakimś czasie sama będziesz się zastanawiała, jak mogłaś kiedykolwiek jeść coś innego!

* http://mcdonalds.pl/tabela-wartosci-odzywczych
** 14-letni hamburger wyglądający prawie jak nowy: https://www.youtube.com/watch?v=pfdg4ymCiT8