6 paź 2017

Ile trwa przestawianie się na dietę niskowęglowodanową?

Czyżby niedawno przyszedł dzień, w którym postanowiłaś przejść na dietę niskowęglowodanową? Skuszona wieloma korzyściami poszłaś na całość i z dnia na dzień zaczęłaś maksymalnie ograniczać węglowodany? Wyobrażałaś sobie, jak to w TYM DNIU zabrzmią fanfary, wystrzelą fajerwerki i zacznie się Twoje nowe życie… Nadszedł jednak dzień zmian i… rzeczywiście, zaczęło się coś nowego, ale pewnie nie wyglądało to tak kolorowo, jak myślałaś.

Ból brzucha, zawroty głowy, brak sił – zazwyczaj tak wyglądają pierwsze dni na diecie niskowęglowodanowej. Pamiętasz, pisałam Ci o tych objawach dawno temu. Takie „ostre” objawy trwają zwykle kilka dni i pewnie zastanawiasz się, co dalej: czy po tygodniu Twój organizm już w pełni przestawił się na ten (całkowicie odmienny od wcześniejszego) sposób odżywiania? - Oczywiście, że nie! O tym, jakie rodzaje przestawiania się jeszcze Cię czekają oraz ile to wszystko może trwać, dowiesz się w dzisiejszej notce.

Na czym polega przejście na dietę niskowęglowodanową?

Pierwsze nawet nie dni, lecz miesiące na diecie niskowęglowodanowej są najtrudniejsze, ponieważ Twój organizm musi przystosować się do nowej sytuacji i różnych zmian z nią związanych. Cały okres przestawiania się może trwać nawet rok lub dłużej (zależnie od wieku i stanu zdrowia) i wygląda jak w powiedzeniu: „przez cierpienie do gwiazd”. No, może trochę przesadzam. :D W każdym razie na początku czyha na Ciebie wiele pułapek i od wiedzy na ten temat zależy, czy pociągniesz to dalej i wytrzymasz, czy może się poddasz i porzucisz dietę niskowęglowodanową na zawsze. Wierz mi, że warto zaczekać, bo przyjdzie czas, gdy korzyści będzie więcej niż strat. Ale po kolei.

Okres przejściowy na diecie = remont

Okres przystosowywania się do diety niskowęglowodanowej można porównać do remontu. Wyobraź sobie biedną rodzinę żyjącą w starym, zniszczonym mieszkaniu. Jest brzydko, ale rodzina nie ma pieniędzy na remont (ledwo starcza jej na bieżące opłaty), więc wszyscy mieszkają w takich warunkach i starają się nie narzekać (zresztą są już do tego przyzwyczajeni).
Nagle głowa rodziny, ojciec, dostaje spadek po zmarłej ciotce. Odziedzicza kilkadziesiąt tysięcy złotych, co dla domowników jest jak wygrana na loterii. Taki przypływ gotówki pozwala na odetchnięcie z ulgą i zapewnienie sobie wielu wygód, w tym przeprowadzenie gruntownego remontu mieszkania. Cała rodzina jest w siódmym niebie na myśl o tak długo wyczekiwanym, upragnionym remoncie...
Przychodzi czas remontu i, jak na remont przystało, w domu zachodzi istna rewolucja: wszędzie walają się jakieś przedmioty, pudła, meble stoją na środku, w każdym pomieszczeniu wszystko jest rozgrzebane, podłogi pochlapane, ściany zdarte, wszędzie pył, na wierzchu jakieś kurze i brudy sprzed parunastu lat, nic nie można znaleźć, nigdzie się obrócić, trzeba uważać, żeby o nic się nie potknąć. Na domiar złego brakuje miejsc do spania, ciągły hałas, dźwięki wiertarek i młotów, milion śmieci do wyrzucenia – słowem jeden wielki bałagan.

Jak na początku wszyscy byli zadowoleni, tak teraz mają już dosyć tego bałaganu i ciągłego hałasu, każdy chodzi rozdrażniony i kłóci się o najmniejszą drobnostkę, a mama w pewnym momencie mówi, że już wolała stare mieszkanie, bo teraz stres związany z remontem ją wykańcza...
Remont trwał kilka dobrych miesięcy, lecz w końcu nadszedł czas ostatnich poprawek. Uff, po tym wszystkim mieszkanie było nie do poznania, a domownicy odetchnęli z prawdziwą ulgą. Nawet mama się zrelaksowała i przyznała, że jednak warto było wytrzymać!

A teraz pomyśl sobie, że taki remont to idealne odzwierciedlenie tego, co dzieje się w Twoim organizmie, gdy przechodzisz na dietę niskowęglowodanową (identyczna sytuacja). Taka zmiana odżywiania to też istna rewolucja! Źle się czujesz, może masz biegunkę albo wymiotujesz, dają o sobie znać jakieś dawne choroby, nie masz na nic siły, masz chaos w głowie. Widzisz? - Opis idealnie zgadza się z opisem remontu. Ten remont zawsze był potrzebny (jak u opisanej wyżej rodziny), ale wcześniej organizm nie miał na niego siły, nie miał siły na regenerację, bo nie było na to odpowiednich środków (czytaj: składników odżywczych - jak „pieniędzy na remont”).

Teraz mam do Ciebie najważniejsze pytanie: czy to, że teraz jest tak okropnie znaczy, że remont jest bez sensu? - Nikt normalny nie odpowie, że to źle, że w czasie remontu wszystko jest porozwalane, bo wiadomo, że remont to tylko sytuacja przejściowa - i tak samo przestawianie się na nową dietę nie będzie trwało wiecznie!
Czasem już lepiej coś wygląda przed niż w trakcie remontu, jednak dopiero po jego zakończeniu doskonale widać, że opłacało się pomęczyć i przetrwać – tak jak warto wytrzymać czas przystosowywania się do nowej diety.

Przestawianie się na dietę niskowęglowodanową można porównać do remontu: PRZED jest znośnie, W TRAKCIE – okropnie, a PO – to dopiero jest pięknie!

Ile trwa przestawianie się?

A ile trwa remont? - to zależy, jak dużo rzeczy jest do naprawienia (podczas remontu wychodzi na jaw wiele niespodziewanych problemów, którym też trzeba zaradzić) – tak samo w organizmie. Jeśli jesteś młoda i nigdy nie doskwierało Ci wiele dolegliwości, to przestawanie się nie będzie trwało długo (parę miesięcy–rok). Jeśli zaś jesteś po wielu chorobach, to musisz nastawić się nawet na rok-dwa (lub więcej) zmian. Zupełnie tak, jak z remontem: odnowienie 5-letniej łazienki będzie trwało krócej niż 20-letniej (bo pewnie oprócz ścian i podłóg, trzeba będzie zająć się grubszymi sprawami, jak hydraulika, oświetlenie, czy wentylacja).

Jeśli przez całe życie jadłaś byle co, to nie oczekuj, że teraz po miesiącu lepszego odżywiania wszystko się naprawi – to tak niestety nie działa, potrzeba czasu… Musimy płacić za swoje błędy!


Przejście na dietę – pięć adaptacji (pułapek)

Przestawienie się na dietę niskowęglowodanową wymaga od organizmu przyzwyczajenia się do nowych warunków. Obejmuje to pewne pułapki, z którymi na początku będziesz musiała się zmierzyć (pułapki, ponieważ na początku będziesz czuła się źle, przez co mogłabyś odnieść wrażenie, że „zostałaś oszukana”).

Skoro już jesteśmy w temacie remontu, to zastanówmy się, jakie zmiany zostają w tym czasie dokonane: podstawowe, jak np. malowanie ścian, zmiana podłóg, zakup nowych mebli oraz bardziej zaawansowane, jak wymiana/naprawa instalacji elektrycznych, hydraulicznych, czy wentylacji. W czasie przestawiania się na dietę niskowęglowodanową również dotkną Cię różne zmiany, m.in.:

1. Biochemiczne (wymiana enzymów węglowodanowych na tłuszczowe)

Pierwsza zmiana, która da Ci się we znaki to brak energii spowodowany „remontem” enzymatycznym. Otóż źródłem energii dla organizmu są tłuszcze lub (gdy nie ma/nie jesz tłuszczu) węglowodany. Nasz organizm posiada inne enzymy do przetwarzania tłuszczów, a inne do węglowodanów. Organizm zawsze działa jak najbardziej ekonomicznie i dlatego nie przechowuje w sobie czegoś, czego nie używa. Z tego powodu, jeśli przed przejściem na dietę niskowęglowodanową jadłaś duużo węglowodanów (kilka razy więcej niż teraz), a mało tłuszczów, to nie posiadasz wystarczającej ilości enzymów do przetwarzania tłuszczu.

Po przejściu na dietę niskowęglowodanową Twój organizm musi przeprowadzić gruntowny remont: wytworzyć większą ilość enzymów przetwarzających tłuszcz, a usunąć większość enzymów węglowodanowych. To oczywiście wymaga czasu, dlatego w pierwszych dniach na diecie niskowęglowodanowej (wysokotłuszczowej) organizm nie potrafi wykorzystać energii z tego, co mu dajesz do jedzenia, a w konsekwencji - nie masz siły.

Mówiąc w skrócie; pierwsza zmiana dotyczy przestawienia się organizmu z węglowodanów na tłuszcze. Dopóki Twój organizm nie przyzwyczai się do innego źródła energii, możesz zauważyć u siebie zawroty głowy, mdłości, brak sił. U mnie trwało to (o dziwo) tylko jeden dzień, ale lepiej nastawić się na dłużej; powiedzmy tydzień.

2. Fizyczne (zmniejszenie się żołądka)

Kolejna zmiana, która na pewno Cię czeka, to zmniejszenie żołądka (oczywiście samoistne, nie operacyjne :D). Przypomnij sobie, jaką wielkość miały Twoje posiłki wcześniej. Założę się, że nie raz były to ogromnej ilości surówki: sałata, która ma kalorii tyle, co zero (no dobra, dokładnie 14 kcal/100 g), marchewka, jabłka, kapusta, por, arbuz – wielkie rzeczy. :D Przez takie jedzenie na przełomie lat musiałaś nieźle rozepchać sobie żołądek. Teraz może on odetchnąć z ulgą i powoli ulec zmniejszeniu, ponieważ dostarczasz mu produkty mniejsze, za to lepszej jakości.

Uwaga! Na początku diety niskowęglowodanowej możesz wpaść w pułapkę jedzenia większej ilości kalorii, ponieważ jesteś przyzwyczajona do dużych objętościowo produktów, a niestety wiadomo, że łatwiej jest „napchać się” sałatą niż zapełnić żołądek taką samą ilością mięsa, jajek, czy sera. Musisz więc uważać, aby odróżniać prawdziwy głód od głodu pustego żołądka. Dopiero, gdy Twój żołądek się zmniejszy, nie będziesz odczuwała niedosytu po zjedzeniu np. treściwego, lecz małego objętościowo gulaszu.

3. Zmiana smaku, węchu

Na pewno czeka Cię też zmiana smaku, co może trwać różnie długo. Jeśli wcześniej nie jadłaś za dużo mięsa albo masz do niego jakieś uprzedzenia, to na początku może być bardzo trudno przyzwyczaić się do jedzenia go codziennie.

Ciekawie o zmianie przyzwyczajeń pisze kanadyjski etnolog islandzkiego pochodzenia Vilhjalmur Stefansson, który ponad 10 lat mieszkał z Inuitami (Eskimosami) w Arktyce. Otóż w drugim tygodniu pobytu przyzwyczaił się do gotowanych ryb (których wcześniej nie znosił!), a po trzech miesiącach polubił już wszystkie potrawy rdzennych mieszkańców (całkowicie zmienił mu się smak). Potem było już tylko lepiej i, jak sam pisze, im dłużej tak jadł, tym bardziej to lubił.* To dobra wiadomość dla Ciebie: potrzebujesz zaledwie kilku tygodni, by przyzwyczaić się do nowych smaków (a jeśli zajmie Ci to więcej czasu, będzie to spowodowane jedynie Twoimi silnymi uprzedzeniami).

Z czasem zmieni Ci się też węch, a wtedy nawet zapach ciasta nie będzie kusił Cię tak, jak kiedyś!
Niektóre rzeczy wymagają mniej czasu, inne więcej, jednak wszystko jest możliwe. Ja na przykład dopiero po 4 latach byłam gotowa zjeść wątróbkę (i teraz nie wiem, jak mogłam się kiedyś jej bać :D). Ciekawe, jak długo by trwało, żeby dorosły człowiek wziął do ust czekoladę i żeby mu ona nie smakowała… - Prawdopodobnie nigdy. Z kolei dla np. eskimoskiego dziecka, które nigdy nie jadło czekolady, wręcz przeciwnie; dla niego czekolada w ogóle nie jest jedzeniem. Dla takiego dziecka (jak i oczywiście dorosłego) zjedzenie czekolady byłoby tak samo dziwne, jak dla Ciebie zjedzenie kartki papieru! :D Węglowodany są niestety jak narkotyk – a łatwiej jest żyć bez narkotyków komuś, kto nigdy ich nie brał niż komuś, kto był kiedyś narkomanem (tak, tak – narkomanem cukrowym).

Wszystko jest kwestią przyzwyczajenia; jeśli nigdy w życiu nie jadłabyś słodyczy, to wydawałyby Ci się one tak samo niejadalne jak kartka papieru!

4. Psychiczne przestawienie się

Dochodzimy do tematu-rzeka, czyli przyzwyczajenia psychicznego. Tutaj nie ma już żadnych ustalonych norm czasowych.
Przystosowania biochemiczne i fizyczne na pewno pomogą Ci szybciej przywyknąć, jednak nigdy nie wiadomo, co Ci w duszy gra. Ja np. przyzwyczaiłam się szybko (szybko pogodziłam się z myślą, że koniec z bułkami i makaronem), bo mój chłopak był już na tej diecie i miałam sprzymierzeńca. Ty jednak możesz mieć większy problem, jeśli wszyscy wokół krytykują Cię za Twój wybór i być może nadal podsuwają Ci pod nos pyszne drożdżówki i rogaliki... (Notka o tym, jak radzić sobie z krytyką już niebawem!)

5. Samoleczenie

Temat przestawiania się na dietę niskowęglowodanową jest bardzo rozległy. Oprócz przedstawionych powyżej zmian, jakie muszą zajść w Twoim organizmie, istnieje jeszcze jedna sprawa. Otóż bardzo możliwe, że czeka Cię bardziej zaawansowany proces przestawiania się, jakim jest samoleczenie (które może być odwleczone w czasie i również powodować złe samopoczucie). Ale o tym w jednej z następnych notek.

Na pewno nie będzie to trwało wiecznie!

Pierwsze miesiące na diecie niskowęglowodanowej są jak generalny remont Twojego organizmu. W tym czasie przestawia się on na nowy sposób odżywiania i zachodzi w nim istna rewolucja: wymieniane są enzymy odpowiedzialne za trawienie węglowodanów na rzecz tłuszczów, zmniejsza się żołądek, zmienia się smak. Poza zmianami fizjologicznymi czeka Cię jeszcze wyzwanie pt. „psychiczne przyzwyczajenie się do nowego odżywiania”.

Na pytanie, ile to wszystko będzie trwało nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ponieważ każda z nas ma za sobą inny bagaż doświadczeń: im jesteś młodsza i zdrowsza, tym przystosowywanie się będzie trwało krócej. W każdym razie raczej w żadnym przypadku nie zajmie to mniej niż kilka miesięcy. Mogę Cię jedynie zapewnić, że nie będzie to trwało wiecznie i przyjdzie czas, że te wszystkie niemiłe chwile zostaną w końcu wynagrodzone. I tego się trzymajmy!

* Adventures in Diet by Vilhjalmur Stefansson - Part 1