3 lis 2017

Samoleczenie - czyli dlaczego przestawianie się na dietę niskowęglowodanową jest tak bolesne?

Przeszłaś na dietę niskowęglowodanową, minęło już sporo czasu i wszystko było OK, a nagle, nie wiadomo dlaczego, znów zaczęłaś się gorzej czuć? Myślałaś, że czas przestawiania się (koniecznie przeczytaj tę notkę) już dawno minął, a tu nagle takie zaskoczenie? Od razu pomyślałaś, że jednak Twoi znajomi mieli rację mówiąc, że dieta niskowęglowodanowa jest szkodliwa? - Nie martw się, nic bardziej mylnego!
Wszystko idzie w dobrym kierunku, choć na razie nie wygląda to kolorowo. Zaraz spróbuję Ci wyjaśnić, co się dzieje i dlaczego możesz znowu źle się czuć.

Samoleczenie = dalszy remont organizmu

Jeśli Twoje pierwsze miesiące na diecie niskowęglowodanowej minęły i w ostatnim czasie czułaś się już lepiej, a teraz znowu jest gorzej - to oznacza, że prawdopodobnie przeszłaś na kolejny etap, tj. samoleczenia się organizmu. Od razu Cię uspokajam, że takie złe objawy, to DOBRE objawy i z biegiem czasu wszystko powinno się unormować.

Czym dokładnie jest samoleczenie?

Samoleczenie to zdolność organizmu do samodzielnej walki z dotykającymi go zagrożeniami. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak często nasz organizm leczy się sam. Przypomnij sobie, co się dzieje, gdy się skaleczysz; czy to nie cudowne, jak szybko organizm potrafi zbudować nową skórę?! Wszystko to za sprawą układu odpornościowego, który jest jak straż broniąca Cię przez wszelkimi zagrożeniami. Aby jednak organizm mógł chronić się sam, musi mieć do tego m.in.:
  • odpowiednie warunki,
  • czas
  • oraz siłę.
Gdy zaczynasz dostarczać mu lepsze składniki odżywcze (pełnowartościowe białko i tłuszcz) oraz przestajesz jeść te szkodliwe (węglowodany) – zapewniasz mu odpowiednie warunki. Teraz potrzebuje on jeszcze czasu, aby nabrać siły do samoleczenia. To wszystko wymaga dodatkowo Twojego samozaparcia i cierpliwości.
Każdy z nas marzy o chwili wytchnienia… tak samo nasz organizm potrzebuje czasem spokoju, by móc odpocząć i dzięki temu pełen sił wziąć się do dalszej pracy (czytaj: samoleczenia)


Dieta niskowęglowodanowa – podwójna korzyść dla organizmu

Spójrz, co zrobiłaś przechodząc na dietę niskowęglowodanową: nie dość, że zaczęłaś jeść lepsze składniki odżywcze (białko i tłuszcz zwierzęce), to jeszcze przestałaś jeść duże ilości tych szkodliwych (węglowodany). Dzięki temu Twój organizm zyskał podwójnie: nie dość, że dostał dobre składniki, to jeszcze ma spokój z tymi złymi (a nie ma się co oszukiwać; wcześniej organizm „obrywał” cukrami/węglowodanami, a na to też szły spore zasoby, żeby sobie z nimi radzić. Węglowodany w takiej ilości, jaką ludzie zazwyczaj spożywają - nawet 400 g dziennie – są jak trucizna!).

Jedząc pełnowartościowe białko i tłuszcz oraz ograniczając węglowodany (do maks. 70 g/dzień) stworzyłaś swojemu organizmowi odpowiednie warunki do stanięcia na równe nogi. Zanim jednak odzyska on siły, musi minąć trochę czasu.
To tak jak z tym remontem z notki o przestawianiu się: na początku wszystko jest rozwalone, a dopiero PO remoncie będzie pięknie. Nie wyrzucisz starej wanny bez hałasu rozbijanych płytek, bez zabrudzenia podłogi i bez włożenia w to odpowiedniej ilości czasu, ludzi i pieniędzy – tak samo w organizmie: nie ma leczenia bez objawów. To z kolei oznacza, że zanim będzie lepiej, musi być gorzej. Jeśli mi nie wierzysz, to możesz łatwo się o tym przekonać (choć nie polecam): nawdychaj się np. dymu, a potem obserwuj, co się będzie działo. Zapewniam Cię, że nie obejdzie się bez kataru i kaszlu - nie da się wyrzucić tego dymu z organizmu inaczej niż poprzez jakieś zewnętrzne, pozornie niekorzystne objawy.

Objawy mogą być odwleczone w czasie

Samoleczenie może trwać bardzo długo i może być odwleczone w czasie. Czasem objawy mogą wystąpić po kilku tygodniach/miesiącach, gdy już nawet nikt nie kojarzy skąd wzięły swój początek. Dlaczego tak się dzieje? - Bo dopiero wtedy organizm jest gotowy na remont; przestałaś się truć, organizm musiał odpocząć i dopiero po odpoczynku jest gotowy na zmiany.
Wyjaśnijmy to sobie na przykładzie osoby rzucającej palenie:
Leszek trzy dni temu rzucił palenie i nie dość, że od tego czasu wariuje bez papierosów, to jeszcze źle się czuje; cały czas kaszle itd.. Mija tydzień, a Leszek wciąż trwa w swoim postanowieniu i nie pali. Kaszel powoli ustaje i wszystko wydaje się być dobrze. Mija kolejny tydzień i kolejny, a tu nagle, po 3 tygodniach... kaszel znowu wraca. Widzisz? - Znów wróciły objawy identyczne jak w pierwszych dniach „odwyku”. Zwykły człowiek nigdy by nie skojarzył, że to jeszcze z tych papierosów sprzed tygodni - a właśnie tyle organizm musiał odpocząć, by móc dalej się leczyć. Pytanie tylko, czy Leszek wytrzyma bez papierosów (jak Ty, czy „wytrzymasz” na nowej diecie)?

Niestety, takie samoleczenie-oczyszczanie się to skomplikowana sprawa, może trwać naprawdę długo i najgorsze jest to, że nie da się inaczej...

Dieta niskowęglowodanowa „łata dziury” po wcześniejszym odżywianiu

Tak samo złe objawy po przejściu na dietę niskowęglowodanową; są one spowodowane właśnie samoleczeniem organizmu. Wygląda to źle i nic dziwnego, gdybyś sobie wtedy pomyślała, że dieta niskowęglowodanowa jest szkodliwa. Musisz jednak wiedzieć, że to tylko na początku i to nie dlatego, że teraźniejsza dieta jest zła, tylko wręcz przeciwnie – z powodu wcześniejszego złego odżywiania. Dieta niskowęglowodanowa „łata dziury”, próbuje zreperować w Twoim organizmie to, co wcześniej się zepsuło, gdy byłaś na innej, gorszej diecie.
Organizm potrzebuje białka i tłuszczu do w pełni sprawnego funkcjonowania, a jeśli przez całe życie karmiłaś go czymś innym – teraz odbudowa i regeneracja musi trochę potrwać.

Dwa sposoby radzenia sobie z toksynami

Jak już wiesz, samoleczenie polega na obronie organizmu przed szkodliwymi czynnikami. Nie każdy organizm jest jednak na tyle silny, by na bieżąco odpierać wszelkie ataki. I tak oto (zależnie od siły) może „radzić sobie” z toksynami na dwa całkowicie różne sposoby. Zauważ, że ten z pozoru gorszy (1), jest w rzeczywistości bardziej korzystny:
  1. Bezpośrednie usuwanie (nieprzyjemne objawy)
    Gdy toksyn jest mało, a organizm jest dosyć silny, to objawy występują od razu (np. gdy człowiek zapali swojego pierwszego w życiu papierosa: praktycznie od razu zacznie kaszleć, mieć katar i źle się czuć). Widzisz, sprawny organizm od razu wszystko wyrzuci, choć pozornie wygląda jakby był słabszy, skoro ma nieprzyjemne objawy.
  2. Kumulowanie, gromadzenie w sobie (brak objawów)
    Gdy toksyn jest więcej, a organizm jest słabszy to... UWAGA: znikają objawy, bo organizm nie ma siły na walkę; toksyn jest za dużo, żeby sobie z nimi na bieżąco radzić, więc odkłada, upycha je w sobie. Jest to sytuacja złudnie pozytywna.
Skoro już mowa o papierosach, to dla lepszego zobrazowania porównajmy sobie dwóch palaczy z wieloletnim stażem: jeden wciąż pokasłuje po papierosie, a drugi - wcale, nie zakaszlał od lat. Zastanów się, który według Ciebie ma lepiej? - Drugi ma złudnie lepiej, ale w rzeczywistości to on jest w gorszym stanie, bo jego organizm kumuluje wszystkie toksyny zamiast na bieżąco się ich pozbywać (nie ma siły ich wyrzucać).
To tak jakbyś zapraszała do swojego pokoju gości w brudnych butach: jeśli zapraszasz ich tylko kilku (mało), to jesteś w stanie na bieżąco zamiatać podłogę, nie jest to dla Ciebie dużym problemem. ALE jeśli tych gości w brudnych butach będą przychodzić bez przerwy tłumy (duużo), to już machniesz ręką i stwierdzisz, że nie ma sensu ciągle zamiatać, bo i tak zaraz znowu będzie brudno. Nie nadążasz, więc tylko naiwnie planujesz, że może posprzątasz, jak już przestaną łazić. Widzisz, tak nawet większość z nas sprząta mieszkanie: jak jest mało brudów, to bierzemy i szybko zamiatamy, a jak dużo i jeszcze na bieżąco dochodzą nowe, to zamiatamy np. do kąta i dopiero potem (jak nam się oczywiście zachce) sprzątamy całość.
Tak samo organizm: czeka aż będzie miał siłę do zmian, na siłę do oczyszczenia się z tych wszystkich zamiecionych do kąta brudów. Niestety, ten czas najczęściej nigdy nie nadchodzi… chyba, że zdecydujesz się na remont i porządne sprzątanie - czyli dobrą dietę.
Osoba niepaląca (jak ja) po jednym eksperymentalnym papierosie kaszle przez najbliższe parę godzin, bo organizm jest na tyle silny i JESZCZE niestruty, że potrafi od razu pozbyć się wszystkich tych toksyn. Z kolei długoletni palacz rzucający palenie może na początku w ogóle nie kaszleć – ponieważ truł się zbyt mocno i często, by jego organizm miał siłę od razu się oczyścić. Taka osoba musi być naprawdę cierpliwa, bo może minąć sporo czasu zanim jej organizm będzie w stanie wyrzucić z siebie tak długotrwale nagromadzone toksyny…

Nie wszystko jest takie, na jakie wygląda

To co się wydaje złe, może w dłuższej perspektywie czasu okazać się dla nas dobre… Tak samo przejście na moją wersję diety niskowęglowodanowej, która z początku może przynieść niektórym więcej szkód niż pożytku. Jak to w życiu jednak zwykle bywa, pozory mylą i w tym przypadku. Złe objawy na początku diety niskowęglowodanowej to albo skutki przystosowywania się lub już samoleczenia organizmu (objawy odwleczone w czasie).

Samoleczenie może trwać niestety długo; przechodząc na dietę niskowęglowodanową organizm odzyskuje siły do oczyszczania się (stąd katar, kaszel itd.) i odbudowy, a to nie są błahe sprawy. Widzisz, to trochę tak, jak z remontem; jeśli masz do wyremontowania tylko jeden pokój (organizm – np. zatoki), to remont szybko się skończy. ALE jeśli masz do wyremontowania kilka pokojów, do tego jeszcze łazienkę i kuchnię – to taki remont może się ciągnąć i ciągnąć…  (tym bardziej, że nikt nie pracuje od rana do nocy – i tak samo organizm musi robić sobie przerwy, dlatego objawy mogą być odwleczone w czasie).
To wszystko nie będzie trwać jednak w nieskończoność i w końcu usiądziesz sobie na nowej kanapie, w przytulnym, świeżo pomalowanym pokoju i pomyślisz: jednak warto było robić cały ten żmudny remont!


UWAGA! Zanim uznasz, że Twoje złe objawy to wynik samoleczenia organizmu, upewnij się, że stosujesz prawidłową wersję diety niskowęglowodanowej, czyli: ograniczasz węglowodany do maks. 70 g/dzień, a białko i tłuszcz zwierzęce jesz na smak, nie przesadzając w żadną stronę, tj. ani nie jedząc głównie chudych potraw bez tłuszczu, ani głównie tłustych z małą ilością białka.