19 kwi 2018

Jak przestać podjadać między posiłkami? – 8 rad

Przeszłaś na dietę niskowęglowodanową, trochę już schudłaś, zmniejszył Ci się apetyt, a jednak wciąż masz nieodpartą ochotę na podjadanie? Ciągle Ci mało i wiesz, że właśnie przez to nie możesz stracić tych ostatnich nadprogramowych kilogramów?
W dzisiejszej notce podrzucę Ci kilka tricków, dzięki którym „zaoszczędzisz” trochę kalorii (by wytworzyć w organizmie ujemny bilans kaloryczny) i będziesz mogła nadal tracić na wadze.

1. Nie kupuj słodyczy na zapas

Podjadając najczęściej sięgamy po słodycze, dlatego lepiej nigdy nie kupuj ich na zapas, na kilka dni… bo na pewno tyle nie wytrzymają. To chyba najważniejsza rada, która zadziała nawet, jeśli nie masz zbyt silnej woli (zresztą, kto by ją miał, gdyby w szufladzie „marnowały się” ulubione smakołyki). Nie kupuj więc słodyczy na zapas, byś w krytycznej chwili (czyli w momencie, w którym będziesz chciała zjeść dużo za dużo, a wokół nie będzie żadnych świadków) nie miała się po prostu za co zabrać.

Musisz uchronić się przed sytuacją, w której stajesz sam na sam z szufladą pełną pyszności - to wszystko dla Twojego dobra, o którym ZAPOMINASZ w tak „błogim” momencie.

Być może nikt Cię nie widzi, gdy podjadasz, ale uwierz mi, że Twoje dodatkowe kilogramy zobaczą już wszyscy!


2. Pij wodę!

Zanim ulegniesz pokusie podjadania, spróbuj napić się wody. Czasem nawet nie czujemy, że chce nam się pić, tylko od razu sięgamy po coś do jedzenia. Dzięki szklance wody możesz zapobiec utajonemu odwodnieniu, a poza tym zapełnisz trochę żołądek i jest szansa, że nie będziesz już chciała podjadać - tak jak w kawale o głodnym przybyszu:
Syberia, do chaty Ruska wchodzi wycieńczony Polak i prosi:
- Dobry człowieku, od trzech dni nic nie jadłem, daj mi chociaż kawałek chleba.
- Dobrze, ale najpierw wypij szklankę wody.
Polak szybko wypił, po czym Rusek daje mu drugą, trzecią, czwartą i dziesiątą szklankę do wypicia i na koniec mówi:
- No, to teraz dam ci chleb i kiełbasę.
- Nie, nie, nie, już nic nie zmieszczę!
- Widzisz, Tobie się pić chciało, a nie jeść!
Jeśli nie jesteś jeszcze przyzwyczajona do picia czystej wody, może to być woda gazowana, z cytryną, czy listkiem mięty.

3. Spróbuj czegoś „mocniejszego” do picia

Jeśli woda nic nie da, to wtedy zaparz sobie kawę lub herbatę. Kawa/herbata zmniejsza apetyt i daje uczucie sytości, więc nawet po małej filiżance (może z odrobiną mleka) powinnaś zapomnieć o podjadaniu. (Pamiętaj jednak, aby nie pić kawy/herbaty zbyt dużo, bo może to dać efekty odwrotne do zamierzonych).

Jeśli zaś masz ochotę na coś, co „przypomina” jedzenie, to świetnym pomysłem jest napicie się gorącego rosołu (ja np. uwielbiam taki gotowany na skrzydełkach); ma bardzo mało kalorii, a jest przy tym bardzo odżywczy i satysfakcjonujący.

Lekki rosół na skrzydełkach to świetny sposób na „posiłek”, gdy czujesz się nieco głodna, a wiesz, że już prawie wykorzystałaś swój limit kalorii na dziś

4. Zadaj sobie pytanie: „Czy jestem głodna?”

Zanim włożysz coś do ust, zapytaj siebie wprost: „Czy jestem głodna?” - Być może odpowiedź będzie brzmiała: „Nie, przecież dopiero coś jadłam!”. Rozmawiaj ze sobą o faktach, to pomaga. Najlepiej powiedz też na głos: „Nie będę teraz nic jadła, nie jestem przecież głodna.”

5. Zajmij się czymś

Bezczynność niebezpiecznie wzmaga apetyt… Przez lenistwo możesz wiecznie czuć się głodna, więc radzę Ci uważać! ;-)
Oczywiście, trudno mówić o zajęciu się CZYMŚ, gdy masz nieodpartą chęć na przekąszenie rozpływającego się w ustach batonika albo zagryzienie chrupiących chipsów, ale - mimo wszystko – spróbuj zająć się czymś, co odwiedzie Cię od chęci podjadania: może trzeba posprzątać biurko, poukładać papiery, może gdzieś zadzwonić, umyć wannę, naczynia, pomalować paznokcie albo wyrzucić śmieci? - Na pewno znajdzie się coś do zrobienia!

Powtarzam, rozejrzyj się wokół: może jest do zrobienia coś pilniejszego niż opróżnienie lodówki?

6. Umyj zęby lub żuj gumę

Jeśli koniecznie musisz włożyć coś do ust i masz wrażenie, że powinny to być niezdrowe przekąski, a nie żadna kawa, czy rosół, to w tej chwili wstań i idź umyć zęby, a jeśli nie jesteś w domu – kup sobie miętową gumę do żucia. Fakt, może guma nie jest dobra na zęby, ale i tak jest lepsza niż cukier ze słodyczy, a poza tym nie ma kalorii, więc nie zrobi krzywdy Twojej sylwetce tak, jak zrobiłyby to te wszystkie kaloryczne przekąski (tak, tak – te, o których właśnie myślisz!).

7. Nic nie pomaga? - no to czas się ruszyć!

Jeśli wszystkie powyższe punkty zawiodły, to zanim się poddasz, spróbuj ostatniego sposobu, a mianowicie… chwilę się poruszaj! Pewnie myślisz, że zwariowałam, ale TO naprawdę działa! Ruch zmniejsza apetyt, więc jeśli nie jesteś naprawdę głodna, a masz tylko chwilową zachciankę, to 15-minutowy taniec/aerobik (np. pajacyki, czy zwykłe podskoki na boki) powinien Cię uratować!

Ja np. niedaleko lodówki mam radio, więc sprawa jest prosta: zamiast otwierać lodówkę włączam radio i bez chwili zastanowienia (tak – bez chwili zastanowienia, bo inaczej nie wiadomo, co może wpaść do głowy!) tańczę do piosenki, którą usłyszę. Taki ruch może przemienić się w dłuższe ćwiczenia i wtedy wiedz, że zdałaś egzamin i zyskałaś podwójnie! - Nie dość, że nie podjadłaś (nie dostarczyłaś kalorii), to jeszcze się poruszałaś (spaliłaś kalorie!). Dzięki ruchowi możesz szybko poczuć, że wcale nie byłaś naprawdę głodna, ba! możesz nawet poczuć, że jesteś najedzona.

Ruch jest najlepszym sposobem na ZAPOBIEGANIE podjadaniu, więc ZANIM zaczniesz wariować na myśl o jedzeniu, lepiej zacznij się ruszać (pamiętaj, nawet najgłupsze taniec i miny są lepsze niż podjadanie)!

8. Zobacz, jak to się może skończyć...

Jeśli żadna z powyższych rad nie uchroniła Cię przed podjadaniem, to mam dla Ciebie już naprawdę ostatnią deskę ratunku, czyli groźbę: wejdź na tę stronę i zobacz, jak wyglądają dziś gwiazdy, których jeszcze niedawno nikt nie podejrzewałby o tak radykalną zmianę... Nie wiem, jak Ty, ale ja od razu tracę apetyt… Najlepiej powieś sobie wybrane zdjęcie na lodówce, by przypominało Ci, że nic nie dzieje się bez przyczyny.

* Postaw na mięsne przekąski

No dobra, jeśli naprawdę nic nie pomogło i stwierdziłaś, że jesteś już nieco głodna, to może jednak coś przekąś… Świetnym sposobem na poskromienie apetytu jest mięso, bo ma stosunkowo niedużo kalorii, a jednocześnie jest bardzo sycące. Warto, abyś zawsze miała w zanadrzu jakieś przyrządzone mięsko, np. podsmażone z obiadu piersi kurczaka, upieczony schab, czy gulasz, które są pyszne nawet na zimno. Zauważyłam, że jeśli mam w lodówce coś z tych rzeczy, to wolę JE podjeść, nawet zamiast czekolady!

Zawsze jest sposób – wystarczy trochę inicjatywy

Na pewno wiesz, że bardzo łatwo jest po prostu podejść do lodówki/szuflady i zacząć się czymś słodko objadać. Przerobiłaś to już pewnie nie raz, więc nawet nie muszę tego mówić... W takich momentach nie obchodzi Cię Twoja sylwetka ani praca, jaką dotychczas włożyłaś w to, aby się zmienić. Te momenty nie trwają jednak długo (ile może trwać opróżnienie pudełka ciasteczek?), a niestety zaraz po nich przychodzą te nieznośne wyrzuty sumienia i zły nastrój… Pamiętaj, że to ZAWSZE się tak kończy.

Na szczęście dieta, którą Ci proponuję nie jest tak bardzo restrykcyjna (możesz na niej zjeść coś słodkiego, byleby nie przekroczyć maks. 70 g węgl./dzień), więc nie musisz całkowicie zapominać o wszystkich „rozkoszach”, które znasz od zawsze. Chodzi tylko o to, abyś znała umiar (a jedząc węglowodany bardzo łatwo o nim zapomnieć!). Ja np. zjem sobie w ciągu dnia pół (albo i więcej) tabliczki czekolady (zobacz mój przykładowy jadłospis) i nadal mam dobre efekty. Ty też tak możesz.

Tylko Ty decydujesz, co włożysz do ust, więc pamiętaj, że gdy poczujesz, że przesadzasz – przestań! Wyjdzie Ci to na dobre i z czasem sama to zauważysz.