31 maja 2019

Mięso mięsu nierówne – czyli jak zniechęcić się do jedzenia mięsa

Często słyszę stwierdzenie: „Przeszłabym na dietę niskowęglowodanową, ale nie lubię mięsa, nie byłabym w stanie jeść go codziennie”. Szczerze mówiąc nigdy do końca tego nie rozumiałam, więc moja odpowiedź zawsze brzmiała mniej więcej tak: „Ja też kiedyś nie jadłam/nie lubiłam za bardzo mięsa, a widzisz, teraz nie wyobrażam sobie bez niego życia; wszystko jest kwestią przyzwyczajenia”. - I koniec rozmowy – wydawało mi się, że jeśli ktoś nie lubi mięsa, to tylko dlatego, że albo ma do niego uprzedzenia, albo po prostu nie jest do niego przyzwyczajony.

Jednak ostatnio, odkąd wyjechałam na studia magisterskie do Warszawy, zrozumiałam dopiero „na własnej skórze”, jak to jest nie lubić, a wręcz nie znosić mięsa! Dziś przedstawiam więc listę SPOSOBÓW, jak można nieświadomie obrzydzić je sobie raz na zawsze (i, niestety, stracić wiele korzyści płynących z jedzenia go).

6 skutecznych sposobów

Jak zniechęcić się do jedzenia mięsa? - Oto 6 skutecznych sposobów (które, chcąc nie chcąc, wypróbowałam na sobie i o mało się nie poddałam):

1. Zamieszkaj w dużym mieście

Duże miasta kojarzą mi się tylko z hałasem, tłokiem i pośpiechem. Gdy zaczęłam studiować w stolicy (niestety nie miałam wyjścia, bo właśnie tu dostępny był kierunek dot. żywienia, na którym mi zależało), doszło jeszcze więcej niemiłych skojarzeń: spaliny, wieczny zapach fast foodów, okropne jedzenie, a woda wręcz niezdatna do picia.

To właśnie wtedy już na dzień dobry przestałam lubić mięso: bo nieświeże, niesmaczne i jakieś takie dziwne, „ciężkie”. Jak tylko przyjeżdżałam na weekend do domu (miasto 10 razy mniejsze od Warszawy, liczące o 1,7 mln mniej mieszkańców :D), czułam, że żyję: świeże powietrze, woda z kranu przepyszna (filtrowana tylko popularnym filtrem w dzbanku), a mięsko (jak i jajka, a nawet sery) o niebo lepsze: bardziej świeże i soczyste.

Teraz jestem pewna, że gdybym od urodzenia mieszkała w dużym mieście, nie znosiłabym większości pożywnych potraw (i nigdy nie dowiedziałabym się, jakie mięso jest pyszne!).

W dużych miastach jest wszystko… ale niestety nie zawsze najlepsze, o czym możesz szybko przekonać się np. porównując jedzenie miejskie do swojskiego

2. Dziel kuchnię z innymi

Mieszkasz ze współlokatorką lub, co gorsza, kilkoma współlokatorami? - Jeśli Twoi kompani nie gotują najlepiej albo przyrządzają potrawy, których nie znosisz (choć nigdy wcześniej nie wiedziałaś, że takie istnieją :D), to już sam zapach może przyprawiać Cię o ból głowy i skutecznie zniechęcać do gotowania. A wtedy już tylko jeden krok do… patrz: pkt. 3.

3. Stołuj się w barach szybkiej obsługi

Jedyne „mięso” (w cudzysłowie, bo fast foody nie są prawdziwym mięsem), które jadasz to przypalona kiełbasa, mocno spreparowany burger, kebab, hot-dog lub sztuka mięsa z pobliskiego bufetu (która i tak jest największym rarytasem)? - Jeśli tak, to nie dziwię się, że odczuwasz niechęć do jedzenia: ja po miesiącu uciekania z dzielonej z innymi kuchni do, najczęściej, barów z grillem lub restauracji z jedzeniem na wagę, mam mdłości na samą myśl o jakimkolwiek mięsie. Nie cieszy mnie już grillowana karkówka, pieczone udka ani nawet schabowy (a naprawdę, nie chodziłam do jakichś podrzędnych, podejrzanych miejsc, tylko do takich, w których jest w miarę dobre jedzenie – tak przynajmniej jeszcze do niedawna myślałam).

Jeśli w desperacji zamiast twardego, żylastego i spalonego kawałka mięsa wolę poszarzałe, ale przynajmniej soczyste i mięciutkie warzywa (w innym przypadku w ogóle bym ich nie jadła), to nie oznacza, że mięso jest złe… tylko raczej kucharz, który je przyrządził!

4. Kupuj mięso byle gdzie

Ok, załóżmy, że masz kuchnię, której pozazdrościłby Ci największy szef kuchni, nie możesz narzekać na warunki i mieszkasz sama. Niestety, to jednak nadal za mało, aby móc cieszyć się pysznym domowym mięskiem.

Wyobrażam sobie taką sytuację: Ty, chcąc zacząć zdrowo się odżywiać, kupujesz w pobliskim sklepie karkówkę, przygotowujesz ją wg mojego przepisu, próbujesz jeden kęs, po czym stwierdzasz, że… już nigdy więcej. Myślisz: „jak ona może to jeść?! Blee!”. A tymczasem prawdopodobnie… moja karkówka (ta dobra, prawdziwie domowa ;-)) nie miała nic wspólnego z tą Twoją… Bo z mięsem jest jak z ludźmi – ten sam „gatunek” nie oznacza tej samej „jakości”, nie każdy jest dobry albo nie każdy jest zły. To, że raz zawiodłaś się na jednej osobie, nie oznacza przecież, że wszyscy ludzie są źli (choć wiadomo, nie zaufasz już teraz tak łatwo).

Tak samo, na szczęście, z mięsem: jeśli raz zjadłaś np. karkówkę i była okropna, nie musisz brać tego do siebie, bo to nie oznacza, że każde mięso jest złe (choć często właśnie tak zaczynamy myśleć) – po prostu miałaś pecha.

Mnie też kilka razy zdarzyło się kupić niedobre mięso – ale na szczęście się nie zraziłam. Raz w osiedlowym sklepie kupiłam tak niedobrą karkówkę, że musiałam całą wyrzucić – ale był to tylko wyjątek, o którym szybko zapomniałam. Jeśli Ty po jednym takim incydencie zraziłaś się do mięsa – to wracaj szybko na swoją mięsną drogę, tylko kupuj w innym miejscu! Może w innym sklepie osiedlowym, innym mięsnym lub zapakowane w supermarkecie? - sama znajdź takie, które najbardziej Ci odpowiada.

Musisz pamiętać, że każde świeże mięso jest na swój sposób inne: nie jest to w końcu wyprodukowany na masową skalę lizak, parówka, czy chleb tostowy, tylko wartościowy produkt, który niestety bardzo szybko pod wpływem wielu czynników zmienia swoje cechy (wygląd, smak, czy zapach)

5. Przyrządzaj je byle jak

Oo teraz najlepsza historia, która być może zdarzyła się również i Tobie. Otóż pamiętam, że od zawsze nie znosiłam wątróbki. Mój mąż (taak, wzięliśmy niedawno ślub!!! ;-)) uwielbia z kolei wątróbkę, czego ja przez długi czas nie mogłam pojąć. Zawsze mówił: „Jak możesz nie lubić? Przecież jest taka pyszna!”, a ja na to: „Chyba zwariowałeś!”.

W końcu pewnego dnia okazało się, że przez cały czas mówiliśmy o dwóch różnych potrawach! Ja miałam na myśli niemiłe wspomnienia z dzieciństwa gotowanej, rozmemłanej, poszarzałej wątróbki, której zapach porażał wszystkich domowników (nikt z rodzeństwa nawet za zapłatą nie ośmieliłby się do niej zbliżyć :D), oprócz oczywiście przygotowujących ją rodziców, a on… przysmażonej na patelni jak stek, chrupiącej z zewnątrz i soczystej w środku, pachnącej i smakowitej wątróbki z cebulką… I w taki oto sposób pokochałam wątróbkę (oczywiście w wersji przyrządzanej przez męża), i obecnie nie ma tygodnia, bym jej nie jadła.

Jeśli więc coś Ci nie smakuje, zastanów się, czy nie można tego inaczej przygotować?

6. Jedz je na siłę

No i ostatni sposób, który równie skutecznie zniechęci Cię do jedzenia mięsa: „zmuszaj się” do jedzenia mięsa, które Ci nie smakuje lub w ogóle nie odpowiada. Nie przepadasz za golonką lub masz z nią złe wspomnienia? - Świetnie, w takim razie jedz ją na siłę. Zaręczam Ci, że w krótkim czasie porzucisz pomysł jedzenia jakiegokolwiek mięsa na zawsze.

Aby polubić mięso, musisz się trochę wysilić

Jak widzisz, nie wszystko jest takie czarno-białe, jak nam się czasem wydaje. Jeśli uważasz, że nie lubisz mięsa, to teraz już w pełni Cię rozumiem. Zastanów się jednak, czy może nie jest to spowodowane którymś z powyższych czynników.

Ja w tej chwili mogę śmiało powiedzieć, że jeśli miałabym jeść na siłę tylko pseudo-mięso w dużym mieście, kupione w pierwszym lepszym sklepie i przyrządzone na szybko bez zastanowienia w kuchni pełnej obcych zapachów, to… chyba zostałabym weganką (lub wolałabym nic nie jeść), nawet bez względu na niemiłe konsekwencje zdrowotne…

Zacznij od ulubionego rodzaju mięsa

Aby nie kończyć notki tak czarnym scenariuszem, skupmy się na tym, czy można polubić mięso – oczywiście, że tak! Jeśli chcesz polubić mięso i korzystać ze wszystkich jego zalet, to pamiętaj, że jest bardzo dużo rodzajów mięsa: przez wołowinę, wieprzowinę, po drób i ryby (w tym jeszcze wiele części kulinarnych: karkówka, schab, rozbratel, antrykot, udka, filety, czy dziesiątki rodzaje ryb, o których swoją drogą często zapomina się, że są mięsem).

Zacznij od jedzenia tego, które najbardziej Ci odpowiada (zgaduję, że są to ryby i drób) i stopniowo poszerzaj swoje menu, aż z czasem sama zauważysz, że jesteś coraz bardziej otwarta na inne rodzaje. Powodzenia!

Achh, gdybyś zawsze mogła jeść tylko swoje ulubione pyszne mięso, zaręczam Ci, że nigdy byś nie powiedziała, że go nie lubisz!

Szukaj

POLECANY POST

Co robić, aby schudnąć? - 12 kroków na cały 2018 rok

Chcesz wziąć się w garść i w końcu zająć się swoją sylwetką, ale nie wiesz co robić i od czego w ogóle zacząć? - Jeśli tak, to mam coś, co ...