31 stycznia 2020

Mail nr 4 - Marlena

Kolejny już z serii mail od czytelniczki (opublikowany za zgodą autorki), która przeszła naprawdę wiele i nadal nie znalazła idealnego dla siebie sposobu na ładną sylwetkę. Otyłość od najmłodszych lat życia (i związane z nią choroby), niezadowolenie z siebie, „strach” przed tłuszczem, mięsem i ograniczaniem węglowodanów, a także brak czasu i sił na ćwiczenia - oto problemy Marleny. Poniżej treść wiadomości (zachowana oryginalna pisownia), a w następnej notce moja odpowiedź:

„Cześć,
od dawna czytam Twój blog, jest świetny! Powiem Ci, że bardzo mi się podoba co piszesz, wszystko jest klarowne i przejrzyste, całkiem inaczej niż na większości stron. Widać, że kochasz to co robisz :))
Piszę do Ciebie, bo przeszłam już chyba wszystko, mam wrażenie, ze kręcę się w kółko. Mam 28 lat, jak sięgne pamięcią od zawsze jestem gruba, nie ma się co dziwić- mój tato jest szefem kuchni gotuje wspaniale aż doprowadził mnie do takiego stanu. Nie chce szukać wymówek ani użalać się nad sobą ale myślę, że nie mogłam być chuda śród takich obfitości jedzenia. Ciebie pewnie nie zmuszano do jedzenia? Ja dziś wiem, że mam rozepchany żołądek i rozregulowany organizm. Kiedyś myślałam, że nigdy nie będę szczupła, musiałam znosić uwagi innych i udawać, że wszystko jest ok… a ja naprawdę chciałam coś zmienić, ale zawsze kończyło się totalnym fiaskiem do tego przychodząc do restauracji taty szybko mogłam pocieszyć sie nowymi pysznościami...
Generalnie przeszłam przez diety zbilansowane, o niskim indeksie glikemicznym (zdiagnozowano u mnie insulinooporność) były też oczywiście głodówki, po nich kompulsy i w efekcie coraz więcej tyłam. Otarłam się tez o bulimię... Ostatnio się zawzięłam i  wykupiłam dietę chodakowskiej, jadłam tak kilka miesięcy, małe posiłki często, kalorie na poziomie 1200 kcal a i tak czułam, że to za dużo. Po 3 miesiącach schudłam 15 kg, ale ważyłam wtedy 92 kg przy wzroście 171, więc nadal za dużo. Przyznam że zaczęłam nawet podobać się sobie i wierzyć, że będzie lepiej ale potem przyszła nowa praca, ciągłe wyjazdy, spotkania służbowe i efekcie wróciłam do swojej wagi wstyd się przyznać ważę obecnie 108 kg. Do tego pojawiły problemy z miesiączkowaniem, zaczęły też wypadać włosy... Czuję się okropnie winna ibezradna. Zaczęłam szukać informacji o diecie niskowęglowodanowej i tak natrafiłam na Twój blog. Chciałabym przejść na Twoją dietę, ale szczerze to boje się tłuszczu no i nigdy nie jadłam aż tak dużo mięsa co Ty, nie wiem jak mój organizm zareaguje. Rozumiem, że nie polecasz wersji bez mięsa, ale powiedz mi, co jeśli zaczęłabym jeść same jajka i nabiał? I co z ograniczaniem węglowodanow przy moich problemach z miesiączką- czy Ty miesiączkujesz regularnie? Nie za bardzo tez mam czas ćwiczyć, kupiłam sobie orbitek ale strasznie mnie to męczy, czasem zmuszam się żeby chwile poćwiczyć...

Wybacz, ze tak się rozpisałam, mogłabym dłużej, ale nie chcę Cie zameczyć

Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź :))
Marlena”

Szukaj

POLECANY POST

Co robić, aby schudnąć? - 12 kroków na cały 2018 rok

Chcesz wziąć się w garść i w końcu zająć się swoją sylwetką, ale nie wiesz co robić i od czego w ogóle zacząć? - Jeśli tak, to mam coś, co ...