5 czerwca 2020

Odpowiedź nr 8 – Ela

Odpowiedź na maila Eli: czy lepiej zacząć od mniejszej ilości węglowodanów i potem ją zwiększyć, czy może wręcz przeciwnie, co to jest carb nite i dlaczego powinnaś zapomnieć o tego typu pomysłach? Ponadto dlaczego nie musisz (a nawet nie możesz!) bać się białka oraz czy ja, odkąd jestem na diecie niskowęglowodanowej, zażywam jakiekolwiek suplementy? - Na te i inne pytania znajdziesz odpowiedzi poniżej:

„Witam,
dziękuję za wiadomość, cieszę się, że zainteresował Cię mój blog.

Cieszę się, że przeszłaś na dietę. Jako że jesteś na ścisłym początku, musisz pamiętać, że mogą wystąpić u Ciebie różne objawy: http://www.lekkimkrokiem.pl/2014/10/jakie-objawy-moga-towarzyszyc-przejsciu.html?m=1 Skoro, jak sama piszesz, wcześniej mniej piłaś, to dobry znak, że teraz chce Ci się więcej pić. Czasem możemy cierpieć na utajone odwodnienie, a na lepszej diecie organizm jest w stanie nam pokazać, czego potrzebuje. Musimy go wtedy tylko słuchać. O odwodnieniu pisałam tutaj: http://www.lekkimkrokiem.pl/2014/09/woda-ile-powinno-sie-pic.html?m=1 Najlepszym napojem jest oczywiście zwykła woda.

Muszę Ci powiedzieć, że bardzo ładnie rozłożyłaś sobie makroskładniki, ale mam jedną uwagę co do węglowodanów. Lepiej nie rób tak, że najpierw jesz ich mało, a po jakimś czasie zwiększasz ilość. Lepiej zrobić odwrotnie: teraz jedz np. te 70 g, a potem zmniejszaj do docelowo np. właśnie 40. W drugą stronę lepiej nie robić, ponieważ jak organizm przyzwyczai się do mniejszej ilości, a potem mu nagle zwiększysz, zachwiejesz jego równowagę, enzymy przetwarzające glukozę w tkankę tłuszczową zaczną pracować na większych obrotach, “obudzą się” i będą gwałtowniej niż zwykle produkować tkankę tłuszczową. Będą chciały zmagazynować jak najwięcej.

Co do białka, to nie musisz się go bać, ponieważ:
- po pierwsze, 100-110 g to wcale nie jest tak dużo, pomimo tego, co się mówi (ja sama zjadam więcej, na pewno powyżej 150 g),
- po drugie, o wadze decyduje bilans kaloryczny, a nie ilość białka w diecie http://www.lekkimkrokiem.pl/2014/12/kalorie-sie-licza.html?m=1
Przy Twoich 2000 kcal i ładnej aktywności fizycznej nie jest możliwe, abyś przybrała na wadze. Tak jak sobie to wszystko teraz robisz (ilości BTW plus ruch) to świetne warunki do uzyskania szczupłej sylwetki.
- Po trzecie - białko to nie tylko mięśnie, ale też budulec włosów, skóry, paznokci, to enzymy, hormony itd.! Białko to bardzo ważny składnik diety, więc nie możesz się go bać (oczywiście pod warunkiem, że jest to białko pełnowartościowe, najlepiej z mięsa: http://www.lekkimkrokiem.pl/2018/12/4-mity-na-temat-szkodliwosci-biaka.html?m=1 ).
- I po czwarte - nie jest łatwo zbudować masę mięśniową, kulturyści, aby się porządnie, jak piszesz, „rozrosnąć” dźwigają ciężary od rana do wieczora, stosują odżywki i inne wspomagacze, żeby być wielkimi napakowanymi gośćmi. Chcieliby, żeby ot tak, od lekkiego zwiększenia białka w diecie urosły im ogromne mięśnie... ;-) (Widzisz, oprócz jedzenia białka, muszą przede wszystkim dźwigać duże ciężary, aby urosły im duże mięśnie. Z tego powodu nigdy nie polecam paniom z nadwagą ćwiczyć dużymi ciężarami: http://www.lekkimkrokiem.pl/2018/05/dlaczego-nie-kazda-z-nas-powinna.html?m=1 ).

Co do carb nite, to nie praktykuję czegoś takiego i Tobie również proponowałabym zapomnieć o wszystkim, co czytałaś na ten temat. Jedzenie raz na jakiś czas więcej węglowodanów nie ma żadnego sensu i może Ci tylko popsuć efekty: http://www.lekkimkrokiem.pl/2014/11/dlaczego-cheat-day-jest-niebezpieczny.html?m=1 Aby wyregulować hormony, musisz właśnie uspokoić organizm, ustalić, co jesz (tak jak sobie ustaliłaś) i się tego trzymać. 

Nie ma nic gorszego dla organizmu (który zawzięcie dąży do równowagi) niż jedzenie kilka-kilkanaście dni dobrze, a następnie rujnowanie wszystkiego i ładowanie na nowo węglowodanów. To tak jak Ci pisałam o tym, abyś nie zmniejszała sobie węglowodanów, a potem nie zwiększała - takie skoki mogą rozregulować układy enzymatyczny, hormonalny (!) i pokarmowy. Oczywiście sylwetka również na tym nie skorzysta. Więcej węglowodanów = więcej tkanki tłuszczowej (a także więcej zatrzymanej wody w organizmie, co zazwyczaj potęguje wrażenie obrzmienia).).

Pamiętaj, że jeśli któregoś dnia zdarzy Ci się „przez przypadek” zjeść za dużo węglowodanów, to trudno, ale nie można robić z tego reguły ani mówić, że to pomaga sylwetce. Jak coś jest złe, nie może być w jakichś wyjątkowych okolicznościach dobre... Węglowodany nie są dobre, oprócz niekorzystnego wpływu na sylwetkę, mają również destrukcyjny wpływ na zdrowie: http://www.lekkimkrokiem.pl/2019/09/czym-sa-weglowodany-kilka-istotnych.html?m=1

Jeśli chodzi o witaminy, suplementy itd. - nie zażywam (i nie potrzebuję) nic na włosy, paznokcie ani cokolwiek innego. Wszystkie niezbędne witaminy, składniki mineralne i inne ważne substancje znajdziemy w mięsie, dlatego tak podkreślam w swoich artykułach, że jest ono podstawą jedynej prawidłowej diety niskowęglowodanowej: http://www.lekkimkrokiem.pl/2018/09/jaka-dieta-niskoweglowodanowa-jest.html?m=1 Mięso jest produktem niezastąpionym, są nawet substancje, których nie znajdziemy nigdzie indziej: http://www.lekkimkrokiem.pl/2017/04/7-powodow-dla-ktorych-warto-jesc-mieso.html?m=1

Aa i jeszcze jedno! Jeśli chodzi o ładne włosy i paznokcie, to one też są zależne od ilości pełnowartościowego białka w diecie, więc masz kolejny powód, aby się go nie bać. :-)

Podsumowując, skoro chce Ci się więcej pić, to pij (oczywiście najlepiej wodę!), widocznie organizm potrzebuje. Co do węglowodanów, to lepiej zacznij od większej ilości (np. te 70 g), a potem zmniejszaj, a nie odwrotnie (bo w taki sposób można rozkręcić enzymy odpowiedzialne za zamianę węgl. w tkankę tłuszczową, a tego raczej nie chcesz). O czymś takim jak carb nite lepiej od razu zapomnij, bo nie ma to nic wspólnego ani z nauką, ani z ładną sylwetką. 

Jeśli zaś chodzi o zażywanie witamin itd., to prawidłowa dieta powinna zawierać wszystko, czego organizm potrzebuje - moja dieta, oparta na produktach pochodzenia zwierzęcego (głównie mięsie!) zawiera, dlatego nie zażywam żadnych suplementów (kiedyś, lata temu, jedząc tak jak większość ludzi, zażywałam, a i tak kondycja moich włosów i paznokci była gorsza niż po zmianie diety: http://www.lekkimkrokiem.pl/2018/11/6-lat-na-diecie-niskoweglowodanowej.html?m=1 ).

Ogólnie bardzo ładnie sobie wszystko rozplanowałaś, świetnie też, że jesteś aktywna fizycznie. Tak trzymaj, bądź konsekwentna i cierpliwa, a będzie dobrze.

Mam nadzieję, że trochę pomogłam, a w razie czego oczywiście pisz.

Pozdrawiam,
Justyna”