14 sierpnia 2020

Mail nr 11 - Marta

Mail od czytelniczki (opublikowany za zgodą autorki), która jest na diecie ketogenicznej od roku, schudła 15 kg, ale ma niestety rozstępy i cellulit. Jak ćwiczy oraz jakie praktyki żywieniowe stosuje Marta? - O tym poniżej (zachowana oryginalna pisownia), a w następnej notce moja odpowiedź:


„Cześć  ,

jestem na keto od roku. generalnie dzięki ograniczaniu ww. schudłam 15 kilo, jestem mega zadowolona, ale niestety patrząc na ciebie daleko mi do ideału… mam nieco wydęty obwisły brzuch i rozstępy na pośladkach, cellulit (u cb go nie zauważyłam) zaczęlam wspomagać się masażerem, stosuję peelingi, ale to nic nie daje. do tego czasem czuję się spuchnięta, choć nie wiem po czym za bardzo, bo jem mało węgli, często 10-20 g, przy większych ilościach mam napady głodu… najgorszy jest ten zwisający brzuch, nie schudłam też do końca z nóg, nadal mam wielkie udziska

ćwiczę 3x w tygodniu pole dance plus chodzę 10 tys. kroków kroków codziennie.

moje posiłki wyglądaj mniej więcej tak: śniadanie najczęściej kawa kuloodporna (z masłem i olejem koko) omlet na cukinii, obiad- kurczak na oleju koko w sezamie do tego sałatka grecka lub coś a la gyros, kolacja: twaróg / ser feta pls rukola pomidor oliwa z oliwek, awokado 1-2 (eko)

stosuję IF: w cgu dnia mam 7-8-godzinne okno żywieniowe

mogłabyś mi napisać, co o tym sądzisz?


dzięki za odpowiedź,

Marta”

31 lipca 2020

Odpowiedź nr 10 – Basia

Moja odpowiedź na maila Basi: dlaczego jedząc owsianki, kasze, owoce i inne produkty roślinne możesz nadal czuć się głodna, a do tego być jeszcze nerwowa i zła? Czy na mojej diecie możesz uniknąć tych nieprzyjemnych stanów? A także czy odżywiając się niskowęglowodanowo możesz pozwolić sobie na... ciastko? - Na te i inne pytania znajdziesz odpowiedzi poniżej:

„Cześć :-)
Dziękuję za wiadomość, bardzo się cieszę, że mój program dał Ci tyle korzyści. Widzę, że świetnie wszystko robisz, naprawdę jestem pod wrażeniem!
Cieszę się, że nie tylko przeszłaś na dietę, ale też regularnie ćwiczysz.

Jak sama widzisz, te wszystkie niby zdrowe owsianki, kasze, warzywa i owoce nie mają za dużo wspólnego ze zdrowiem. Czasem trudno w to uwierzyć, bo przecież wszędzie trąbią o tym, jakie to ważne jeść warzywa, unikać mięsa itd., a dopiero na własnej skórze człowiek się przekonuje, jaka jest prawda. (I przede wszystkim, że jest całkiem inaczej niż mówią; piramida żywieniowa miałaby większy sens, gdyby ją tak odwrócić do góry nogami...)

To, że czułaś się głodna po jedzeniu tych wszystkich produktów roślinnych było zapewne spowodowane zawartymi w nich dużych ilości węglowodanów, które najczęściej są szybko upychane w tkankę tłuszczową i blokowane dla tkanek organizmu - czyli jadłaś, a tak naprawdę nie wszystko było dostępne dla komórek ciała i stąd nadal czułaś głód. Na diecie niskowęglowodanowej zaś wszystko co zjesz, jest dostępne dla potrzeb organizmu: http://www.lekkimkrokiem.pl/2015/02/dlaczego-na-diecie-niskoweglowodanowej.html
Dzięki temu możesz zaspokoić głód mniejszą ilością kalorii, poza tym czujesz się lepiej najedzona (organizm dostaje to, czego potrzebuje, czyli wartościowe białko i tłuszcz zwierzęce, a nie jakąś, że tak powiem, niestrawną trawę pełną szkodliwych węglowodanów). Nie musisz wtedy dojadać niepotrzebnie kolejnych porcji, co stwarza idealne warunki do ładnego tracenia na wadze.

Powiem Ci szczerze, że kiedyś, przed zmianą odżywiania, też czasem byłam podenerwowana po jedzeniu; to oczywiście również „zasługa” węglowodanów (m. in. przez ciągłe skoki, wahania poziomu cukru i insuliny we krwi, cały organizm jest rozregulowany). Nie da się być zresztą zdrowym (fizycznie, czy psychicznie) jedząc coś, co zdrowiu nie sprzyja...

Teraz odżywiając organizm pełnowartościowymi składnikami odżywczymi, a jednocześnie ograniczając produkty szkodliwe możesz tylko patrzeć jak mnożą Ci się korzyści. :-)
Świetnie też, że regularnie ćwiczysz, bo moja dieta oraz ruch mają działanie synergiczne (czyli im lepiej robisz jedno, tym lepiej wychodzi Ci to drugie) http://www.lekkimkrokiem.pl/2015/08/trzy-rzeczy-ktore-acza-sport-i-diete.html

Jeśli chodzi o Twoje jedzenie, to bardzo ładnie wszystko robisz, nie musisz na siłę odmawiać sobie tych pomidorów, czy pieczarek. Najważniejsze, aby podstawą były produkty zwierzęce (przede wszystkim mięso), a roślinne traktować jako dodatki. Taki jeden pomidor, czy kilka pieczarek do omleta, to właśnie niegroźne dodatki i możesz je sobie zostawić w swoim menu. Jak sama piszesz, do 60 g węgli możesz sobie jeść, co chcesz, nawet jakieś ciastko. To w końcu nie ma być katorga, tylko sposób żywienia na całe życie http://www.lekkimkrokiem.pl/2016/08/jak-dugo-stosowac-diete.html

Aha, piszesz, że zostało Ci jeszcze 4-5 kg do zrzucenia - pewnie już czytałaś, ale podrzucam link do bardzo ważnej notki na ten temat: http://www.lekkimkrokiem.pl/2018/09/jak-schudnac-ostatnie-kilka-kg.html

Jeszcze raz dziękuję za bardzo miłego maila, bo dzięki takim wiadomościom utwierdzam się w przekonaniu, że to co robię ma sens.
Życzę Ci powodzenia, działaj dalej, a gdybym mogła w czymś kiedyś pomóc, to oczywiście pisz (choć widzę, że bardzo ładnie czytasz wszystkie moje notki). Daj też znać za jakiś czas, jak Ci idzie. ;-)

Pozdrawiam serdecznie,
Justyna”

17 lipca 2020

Mail nr 10 - Basia

A dziś zapraszam do przeczytania bardzo pozytywnego maila od Basi (opublikowanego za zgodą autorki), która stosuje się do moich rad (odnośnie diety i ćwiczeń) już 8 miesięcy. Ile schudła, jak zmieniła się jej sylwetka, jakie odniosła korzyści zdrowotne i czy ma jakieś problemy? - O tym poniżej (zachowana oryginalna pisownia), a w następnej notce moja odpowiedź:

„Cześć:)
Bardzo bardzo Ci dziękuję, zainspirowałaś mnie do zmiany odżywiania i ruchu. Jestem na Twojej diecie ponad 8 miesięcy i powiem Ci, że jestem zachwycona! Od maja do dziś schudłam 12 kg, jeszcze 4-5 mi zostało he he ale dam radę. Kiedyś niby zdrowo się odżywiałam- owsianki, pełne ziarna, warzywa, owoce a mimo to dopadła mnie hipoglikemia. Ciągle czułam się nadal głodna po jedzeniu i totalnie ospała. Poza tymczasem byłam nerwowa i zła bez powodu. Teraz czuję spokój, jest siła. Robiłam sobie niedawno badania i wyniki mam dobre. I najważniejsze- musze się pochwalić, że od początku lchf mam regularne miesiączki!!! Plusow jest ogrom, czuje się lekko (!!!:)) poprawila mi się skora, mam gładką cere i w końcu nie wypadają mi wlosy, a wcześniej zawsze były dosłownie wszędzie! Więcej mięśni mi się tez zrobiło i ciało jest bardziej „zbite”. Ćwiczę 4 razy w tygodniu głównie aerobik w domu plus raz siłownia, co nie sądziłam, że to powiem: sprawia mi przyjemność! a i widze, że z każdym dniem jest coraz lepiej:)

Jedyny „problem” - na początku jedzenia byłam na językach, rodzina gadała że jem samo mięso, nie chcę owoców itd. Troche mnie to deprymowało i męczyło ciągłe tłumaczenie, że tak się lepiej czuje, a teraz znalazłam na to sposób (dzięki Twoim radom w artykule o świętach): nikomu nie mówię jak jem, a jak mnie częstują, to mówie, że nie lubie. Nie tęsknię już prawie za ciastami (kiedyś wcinałam je nałogowo), noo może trochę czasem się skuszę na mały kawałek ale w ramach ustalonych 60 g węgli, chlebem i makaronem. Warzyw jem już dosyć mało, ale też nie potrafię sobie całkiem odmówić, szczególnie pomidorów i pieczarek do omletu.  Jest pięknie, dziękuję dziękuje raz jeszcze taki „system” to mi pasuje:)

To tyle z mojej strony, ja jadę dalej, może Ci to w czymś pomoże:) Jeśli chcesz, odezwę sie jeszcze za jakiś czas, może dojdzie coś nowego:)

Pozdrawiam gorąco,
Basia”

Szukaj

POLECANY POST

Co robić, aby schudnąć? - 12 kroków na cały 2018 rok

Chcesz wziąć się w garść i w końcu zająć się swoją sylwetką, ale nie wiesz co robić i od czego w ogóle zacząć? - Jeśli tak, to mam coś, co ...